Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Polityka zagraniczna

Kłamstwo dyplomatyczne

9 kwietnia 2020
Ten tekst przeczytasz w 4 minuty

S potkanie ambasadora Michaiła Smirnowskiego z brytyjskim ministrem spraw zagranicznych Alekiem Douglas-Home’em zupełnie nie przypominało wcześniejszych. Od wejścia rankiem 7 marca 1973 r. do londyńskiego gmachu Foreign Office wysłannik Kremla nie ukrywał niezadowolenia. W epoce détente – odprężenia, gdy kraje Zachodu starały się ocieplać relacje z Moskwą, nie zdarzało mu się to często.

Jednak sowiecki ambasador w Londynie miał powody do irytacji. Zazwyczaj śmiertelnie skłócone polskie środowiska emigracyjne zdobyły się jeden raz na wspólną inicjatywę, zbierając składki na ufundowanie pomnika oficerom pomordowanym w Katyniu. Wsparcia brytyjskiej Polonii udzieli też: wpływowy polityk Partii Konserwatywnej Airey Neave oraz autor książki opisującej tragiczne losy polskich jeńców, historyk Louis FitzGibbon. Dzięki ich wysiłkom Brian Sundius-Smith, burmistrz londyńskiej dzielnicy Kensington-Chelsea, wydał pozwolenie na wzniesienie katyńskiego pomnika obok cmentarza komunalnego przy Gunnersbury Avenue.

Moskwa zareagowała bardzo zdecydowanie. Ambasador Smirnowski podczas spotkania w cztery oczy przekazał szefowi brytyjskiej dyplomacji, że to „prowokacja reakcjonistów”, a także „wypaczanie najbardziej ewidentnych faktów historycznych w zaprzeczeniu do prawdziwych sprawców zbrodni, którymi byli nazistowscy rzeźnicy”. Na odchodne dyplomata zażądał interwencji brytyjskiego rządu, bo powstanie katyńskiego pomnika w Londynie groziło wyraźnym ochłodzeniem dwustronnych relacji. „To przedsięwzięcie prywatne kilku ludzi, a rząd brytyjski nie ma prawa interweniować” – tłumaczył Douglas-Home, przekonując gościa, iż sprawę należy zbagatelizować, bo jeden monument nie ma w polityce międzynarodowej większego znaczenia.

Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.