Ameryka Łacińska skręca w prawo. Napędza ją lęk przed gangami
Fala przestępczości, lęk przed migracją i frustracja nieskutecznością państwa wynoszą do władzy kolejnych prawicowych liderów w Ameryce Łacińskiej. Nie musi to oznaczać, że podporządkują się wizji świata Donalda Trumpa.
Laura Fernández, prawicowa populistka, zwyciężyła w wyborach prezydenckich w Kostaryce, zapowiadając zdecydowaną walkę z przemocą związaną z handlem kokainą. Ten liczący 5,2 mln mieszkańców kraj przez lata uchodził za bastion stabilności i demokracji w Ameryce Środkowej. W ostatnim czasie zmienił się jednak w centrum logistyczne światowego obrotu narkotykami.
Obietnica bezpieczeństwa
W efekcie w ciągu ostatnich sześciu lat liczba zabójstw wzrosła o 50 proc. Fernández jako punkt odniesienia wskazuje bezkompromisową politykę prezydenta Salwadoru Nayiba Bukelego, który w ramach walki z przestępczością osadził w więzieniach tysiące domniemanych członków gangów bez formalnego postawienia zarzutów. Od marca 2022 r. Bukele doprowadził do aresztowania ponad 90 tys. osób. Salwadorczyk stał się źródłem inspiracji dla wielu prawicowych polityków w regionie dzięki spektakularnej poprawie bezpieczeństwa. Jednocześnie organizacje broniące praw człowieka zwracają uwagę, że wśród zatrzymanych znalazło się wielu niewinnych obywateli, w tym nieletnich, oraz alarmują o przypadkach stosowania tortur.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.