Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Świat

Były szef Komitetu Wojskowego NATO: Nie mówmy o NATO bez USA

Admirał Rob Bauer, były przewodniczący Komitetu Wojskowego NATO
Admirał Rob Bauer, były przewodniczący Komitetu Wojskowego NATOfot. Hristo Rusev/Getty Images
Ten tekst przeczytasz w 4 minuty

Przez długie lata Sojusz Północnoatlantycki myślał o swoim bezpieczeństwie w kategoriach geograficznych. Istniała wyraźna linia podziału na państwa frontowe i te, które mogły pozwolić sobie na komfort strategicznego dystansu. Wojna rosyjsko-ukraińska zmusiła NATO do głębokiej zmiany sposobu myślenia – mówi DGP admirał Rob Bauer, w latach 2021–2025 szef Komitetu Wojskowego NATO.

Kraje Europy Środkowej i Wschodniej pełniły rolę wysuniętej tarczy, a zadaniem reszty Sojuszu było wspieranie ich obecnością wojskową i politycznymi deklaracjami. Ten model – jak dowodzi admirał Rob Bauer – należy już do przeszłości.

Przełomowym momentem był szczyt NATO w Warszawie w 2016 r., kiedy w reakcji na agresję Rosji na Ukrainę uruchomiono inicjatywę Wzmocnionej Wysuniętej Obecności. – Skupiała się ona na państwach bałtyckich i Polsce, gdzie inne kraje NATO wysyłały swoje wojska – przypomina Bauer. Był to istotny sygnał odstraszania, ale prowizoryczny, bo oparty głównie na dwustronnych porozumieniach i pozbawione jednolitego systemu dowodzenia. Pełnowymiarowa inwazja Rosji na Ukrainę brutalnie zweryfikowała te założenia. NATO nie tylko zwiększyło liczebność wojsk na wschodniej flance, lecz także znacząco rozszerzyło ich rozmieszczenie. – Na Słowacji główną rolę odgrywają dziś siły hiszpańskie, w Rumunii – francuskie, w Bułgarii – włoskie, Amerykanie są w Polsce, a Brytyjczycy, Niemcy i Kanadyjczycy – w krajach bałtyckich – wylicza były dowódca.

Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.