Samorządy rezygnują z miliardów z podatku od nieruchomości. I to mimo podwyżek
Miasta i gminy mogły w 2024 r. zyskać dodatkowe 3,8 mld zł z podatku od nieruchomości, gdyby przyjęły jego stawki maksymalne. Najczęściej wybierają je duże ośrodki. Mniejsze zadowalają się niższymi obciążeniami. Podobnie będzie w przyszłym roku.
Nie wszędzie maksymalne stawki podatku od nieruchomości
Samorządy nie zawsze decydują się na ściąganie maksymalnych możliwych stawek podatku od nieruchomości. W 2023 r. ta luka wyniosła niecałe 2,6 mld zł, w zeszłym roku była o 1,2 mld zł większa. Kolejne ponad 850 mln zł mniej do lokalnych budżetów wpłynęło w 2024 r. ze względu na przyznane ulgi w podatku od nieruchomości. Nic nie wskazuje na to, żeby w kolejnych latach ta tendencja miała się zmienić.
Największe miasta przyzwyczaiły już mieszkańców i przedsiębiorców, że do kosztów życia w metropoliach trzeba doliczyć najwyższe możliwe stawki rzeczonego podatku. Te co roku są waloryzowane o wskaźnik inflacji. Od stycznia szykują się więc podwyżki o 4,5 proc. zgodnie z obwieszczeniem ministra finansów. Nieco inaczej sytuacja wygląda w mniejszych ośrodkach. Systematyczne podwyżki o kilka procent są wprawdzie praktykowane, ale rzadko dostosowywane do stawek maksymalnych. Podwyżki niekiedy są blokowane przez radnych, szczególnie jeśli brakuje porozumienia między wójtem czy burmistrzem a radą.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.