Za nadgodziny można płacić więcej, ale czy legalnie
Niektóre samorządy wypłacają dodatki w postaci np. premii miesięcznych. Wykorzystują odpowiednie zapisy w regulaminach. RIO tego nie kwestionuje
Obecne regulacje dotyczące prawa pracowników zarządzających w samorządach do dodatków za nadgodziny nadliczbowe, nie są sprzeczne z ustawą zasadniczą - orzekł Trybunał Konstytucyjny w wyroku z 21 stycznia 2014 r. (sygn. akt P 26/12).
Główny zarzut postawiony wobec art. 42 ust. 4 ustawy z 21 listopada 2008 r. o pracownikach samorządowych dotyczył zróżnicowania prawa do płacy za pracę w godzinach nadliczbowych między pracownikami samorządowymi a pozostałymi pracownikami, którzy podlegają ustawie z 26 czerwca 1974 r. Kodeks pracy (t.j. Dz.U. z 1998 r. nr 21, poz. 94 z późn. zm.). W uzasadnieniu wyroku wskazano, że służba publiczna nie powinna oczekiwać w takich przypadkach szczególnej rekompensaty, szczególnie iż - w porównaniu do pracowników sektora prywatnego - otrzymuje inne korzyści, w tym np. nagrody jubileuszowe.
Zgodnie z kwestionowanym wyżej przepisem pracownik ma prawo do rekompensaty (wedle swego wyboru) za pracę w godzinach nadliczbowych - w postaci wynagrodzenia standardowego (bez dodatku) lub w postaci czasu wolnego (w identycznym wymiarze czasu). W kodeksie pracy, w takich sytuacjach do wynagrodzenia przysługuje dodatek na poziomie 50 lub 100 proc. Alternatywą jest czas wolny w takim samym wymiarze (jeśli wniosek o to złożył pracownik) albo w czasie o 50 proc. większym (jeśli inicjatywa pochodzi od pracodawcy). Orzeczenie TK w zasadzie usankcjonowało ustawową zasadę, że pracownikowi zarządzającemu w samorządzie dodatek do wynagrodzenia się nie należy.
JST pilnują się
A jak się ma ww. orzeczenie do praktyki organów nadzorczych nad gospodarką finansową jednostek samorządu terytorialnego?
Warto przypomnieć, że do głównych zadań regionalnych izb obrachunkowych (jako organów nadzorczych) należy kontrola gospodarki finansowej JST. W ramach czynności kontrolnych, inspektorzy RIO dokonują m.in. analizy dokumentów związanych z polityką wynagradzania w danej jednostce, w tym weryfikacją prawidłowości bądź nieprawidłowości wypłacania składników wynagrodzeń pracowników samorządowych.
Praktyka kontroli z ostatnich lat wskazuje, że w zasadzie jednostki samorządu terytorialnego przestrzegają art. 42 ust. 4 ustawy z 21 listopada 2008 r. o pracownikach samorządowych (Dz.U. nr 223, poz. 1458 z późn. zm.) . Warto podkreślić, że regionalne izby obrachunkowe bardzo legalistycznie i rygorystycznie podchodzą do kontroli, w tym wynagrodzeń w sferze samorządów. W zasadzie wyniki sprowadzają się do stwierdzenia naruszeń konkretnych przepisów ustawowych. Organy nadzoru nie kierują się przy tym, intencją określonych zapisów, czy wolą uchwałodawcy, stoją jedynie na straży przestrzegania danych norm. Wydaje się, że dominuje pogląd, iż art. 42 ust. 4 ustawy o pracownikach samorządowych jest przepisem szczególnym w stosunku do kodeksu pracy, bo gdyby racjonalny ustawodawca chciał wprowadzić oprócz podstawowego wynagrodzenia jeszcze nadgodziny, to zgodnie z wykładnią logiczną prawa, winien to uczynić, a tak jest to normalne wynagrodzenie, jakie pracownik otrzymuje za godziny pracy ponad podstawową normę czasu pracy. Takie też stanowisko jest korzystne i wygodne dla organów nadzoru, bo łatwiej je obronić aniżeli szeroką interpretację o dopuszczalności wypłat dodatków za nadgodziny - co nie wynika z ustawy o pracownikach samorządowych. Podkreślam ponownie, że zadaniem organów nadzoru jest jedynie stwierdzenie, czy w danej jednostce są przestrzegane konkretne normy prawne, czy też nie. Powyższe skłania więc do przyjęcia co do zasady stanowiska, że jednostki samorządowe powinny tak organizować pracę pracownikom (i zarządzającym) aby nie pracowali oni w nadgodzinach, bo w ten sposób narusza się nie tylko ustawę o pracownikach samorządowych ale inne zasady które funkcjonują w urzędzie. Powyższa tematyka, w zasadzie jest domeną innego organu kontroli - Państwowej Inspekcji Pracy. Ponadto kierunek interpretacyjny przepisów wyznaczają również sądy pracy. Podchodzą one do tej tematyki liberalnie, rozpatrując każdy przypadek indywidualnie. Z aktualnej linii orzeczniczej wynika, że pracownicy samorządowi (w tym osoby na stanowiskach kierowniczych) nie mogą zostać pozbawione prawa do nadgodzin wtedy, gdy świadczenie pracy w nadgodzinach wynika bądź ze złej organizacji czasu pracy, bądź z niepełnego zakresu czynności na danym stanowisku pracy. Sądy wskazują również, że każdy przypadek należy oceniać odrębnie, bo trzeba odróżnić sporadyczną potrzebę pracy w nadgodzinach uzasadnioną wyjątkowymi okoliczności od stałego wykonywania pracy ponad obowiązujący pracownika czas pracy wynikający z wadliwie określonego zakresu czynności lub nieprawidłowej organizacji pracy.
Furtka się znajdzie
Organy nadzoru nie dokonują takiej analizy jak sądy. Oczywiście, legalistyczne podejście tych organów ma też słabe strony. Można zadać sobie bowiem pytanie - skoro jednostka samorządowa nie może płacić za nadgodziny, to czy nie może ustalać gratyfikacji finansowych w innych formach, będących de facto ukrytą formą dodatku ? Odpowiedź na tak postawione pytanie nie jest jednoznaczna, wydaje się jednak, że jest to możliwe przez odpowiednie zapisy w regulaminach wynagradzania dotyczące np. premii miesięcznych. Wówczas pod pozorem dodatkowych świadczeń, w legalny sposób są wynagradzani pracownicy, chociażby za nadgodziny.
W konsekwencji, podchodząc do meritum sprawy bardzo praktycznie, można uznać, że istnienie art. 42 ust. 4 ustawy o pracownikach samorządowych, nie uniemożliwia wypłacania dodatkowych świadczeń noszących znamiona różnych dodatków za pracę w godzinach nadliczbowych pracownikom samorządowym.
Marcin Nagórek
radca prawny
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu