Nowa definicja podejrzanego. Zastrzeżenia ma również RPO
Dezorientacja obywatela – taki może być skutek zaproponowanych przez rząd i uchwalonych przez Sejm zmian w kodeksowej definicji podejrzanego. Pisze o tym w opinii do nowelizacji procedury karnej prof. Marcin Wiącek, rzecznik praw obywatelskich.
Choć zdaniem RPO nowa definicja podejrzanego, zawarta w dużej, przygotowanej przez Ministerstwo Sprawiedliwości nowelizacji kodeksu postępowania karnego, co do zasady urzeczywistnia standardy prawa do obrony, to budzi też obawy. „W postępowaniu karnym, które dotkliwie ingeruje w najbardziej wrażliwe i osobiste sfery życia zawodowego, majątkowego czy rodzinnego, nie ma miejsca na wątpliwości co do posiadanego statusu procesowego strony” – argumentuje RPO w swojej opinii do ustawy, którą w tym tygodniu zajmie się Senat.
Zdaniem Marcina Wiącka podobny cel, jak ten zakładany przez autorów nowych przepisów, można by było osiągnąć, wprowadzając krótszą, jednoczłonową definicję, zgodnie z którą podejrzany to po prostu „osoba, wobec której podjęto czynność procesową ukierunkowaną na jej ściganie” – bez członu mówiącego o „uzasadnionym podejrzeniu popełnienia przez nią przestępstwa”.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.