O przepisach karnych projektu o transparentności
W grudniu 2025 r. opublikowano projekt ustawy „o wzmocnieniu stosowania prawa do jednakowego wynagrodzenia mężczyzn i kobiet za jednakową pracę lub za pracę o jednakowej wartości”. Roboczo nazwę ją ustawą o transparentności wynagrodzeń. Jest bardzo ważna, więc warto zająć się nią szczegółowo. Swoją wypowiedź zacznę od kwestii pobocznej, ale niepokojącej, dotyczącej zaufania lub jego braku co do tego, czy projekt został należycie przemyślany.
Powyższą refleksję wyrażę na tle proponowanych w ustawie przepisów karnych. Konkretnie chodzi o art. 54 pkt 2 projektu. W przepisie tym proponuje się zmianę do art. 281 kodeksu pracy. Na skutek nowelizacji powstałaby norma o treści: „Kto, będąc pracodawcą lub działając w jego imieniu, pozyskuje dane osobowe inne niż wymienione w art. 221 par. 1 i par. 2, podlega karze grzywny od 1000 zł do 30 000 zł”.
Żądanie danych to nie to samo, co pozyskiwanie
Treść powyższej propozycji jest wadliwa na trzech poziomach. Po pierwsze, skoro twórcy mieli na myśli art. 221 par. 1 i par. 2 k.p., to warto dostrzec, że przepis ten dotyczy uprawnienia pracodawcy do „żądania” danych osobowych, a nie do „pozyskiwania”. Innymi słowy, zgodnie z powyższym przepisem pracodawca może nałożyć na pracownika lub kandydata obowiązek przekazania swoich danych osobowych. Tymczasem pozyskiwanie danych może się odbywać przez samodzielne zbieranie ich przez administratora. Jeśli więc już, to przepis powinien sankcjonować nieuprawnione „żądanie” danych, a nie „pozyskiwanie”. Tyle tylko że taki przepis nie miałby żadnego sensu. Uprawnienie do żądania przysługuje bowiem wyłącznie wtedy, gdy przyznaje je ustawa. Skoro więc ustawa nie przyznaje uprawnienia do żądania innych danych niż określone w art. 221 par. 1 i par. 2 k.p., to znaczy, że nie ma czego zakazywać.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.