Rząd ignoruje głos biznesu
Proponowane przepisy o KSC dają urzędnikom zbyt dużą władzę w ocenie ryzyka, a argumenty o bezpieczeństwie narodowym służą jako „zasłona dymna” do uciszenia krytyki płynącej od przedsiębiorców – uważa Bartłomiej Pejo, przewodniczący sejmowej Komisji Cyfryzacji, Innowacyjności i Nowoczesnych Technologii.
Jak ocenia pan dotychczasowy przebieg prac nad nowelizacją ustawy o krajowym systemie cyberbezpieczeństwa?
Komisja, którą mam zaszczyt prowadzić, to miejsce naprawdę merytorycznej dyskusji i debaty nad cyfrowym rozwojem Polski. Przez ostatnie dwa lata nasza komisja była jednym z niewielu miejsc konstruktywnej dyskusji w parlamencie. Jednak nawet naszej komisji nie omijają kontrowersyjne projekty ustaw. Tak było z wdrażaniem DSA, gdy toczyła się debata o wolności słowa. Tak jest też z nowelizacją ustawy o krajowym systemie cyberbezpieczeństwa. Brak konstruktywnego dialogu w sprawie kształtu ustawy wdrażającej DSA doprowadził finalnie do zawetowania ustawy przez Prezydenta RP. W tym wypadku też zdaje się, że rząd pozostaje głuchy na słowa krytyki i chce przepchnąć ustawę, która sankcjonuje arbitralną rolę administracji rządowej w ocenie ryzyka związanego z cyberbezpieczeństwem. Uzasadnienie, jak zwykle, jest emocjonalne, oparte na trudnym położeniu geopolitycznym Polski i zagrożeniu atakami, ale nikt nie chce słuchać, że w związku z tym tworzymy okazje do nadużyć czy zagrożenie dla wykorzystania innowacyjnych technologii z zagranicy.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.