Wymazać dane z publicznej pamięci czy iść do sądu? Wydawcy mają kłopot
Dostęp do informacji vs. prawo do zapomnienia
Żądanie usuwania danych osobowych osób wymienionych w artykułach prasowych co do zasady nie powinno być uwzględniane. Jednak wiele redakcji i tak się na to decyduje. Dla świętego spokoju
Rolą mediów jest informować. Pisać o sprawach niewygodnych, wskazywać przestępców i jednostki postępujące wbrew zasadom współżycia społecznego. Co jednak, gdyby bohaterowie artykułów zamieszczonych w portalach internetowych, zażyczyli sobie usunięcia informacji o sobie, podając za podstawę prawo do zapomnienia? Efektów niekontrolowanego wykorzystywania takiej podstawy nie trzeba nawet przewidywać. Można je pokazać na przykładzie.
Od tego się zaczęło
Gdy 13 maja 2014 r. Europejski Trybunał Sprawiedliwości orzekł (wyrok w sprawie C-131/12 Google Spain SL, Google Inc./Agencia Española de Protección de Datos, Mario Costeja González), że operator wyszukiwarki internetowej Google jest odpowiedzialny za przetwarzanie danych osobowych, które pojawiają się na stronach internetowych publikowanych przez osoby trzecie, w sieci zawrzało. Na podstawie wyroku powstało swoiste prawo do zapomnienia. W ciągu roku z tego prawa skorzystało ponad 280 tys. osób. Głównie zabójcy, gwałciciele i terroryści. Ich wnioski dotyczyły ponad 1,1 mln stron, z czego Google usunął ponad 600 tys. linków. I choć w ramach europejskiego orzeczenia zastrzeżono, że osoby skazane za poważne przestępstwa nie mają prawa do bycia zapomnianym, to wniosek wciąż mogły skutecznie złożyć inne osoby cytowane w tekście lub członkowie rodzin przestępców.
Jest istotny wyjątek
Po 25 maja br. zaczęło obowiązywać rozporządzenie unijne o ochronie danych osobowych (Dz.Urz. UE z 2016 r. L 119, s. 1; dalej: RODO). W art. 17 RODO pojawiło się obowiązujące wszystkich administratorów prawo do usunięcia danych (prawo do bycia zapomnianym). I znów pojawiły się osoby, które zażyczyły sobie usunięcia wzmianek o swoich nieetycznych lub przestępczych czynach. Tym razem adresatami ich żądań stał się jednak nie tylko Google, lecz także serwisy informacyjne. Jednak osoby, które zgłaszają się dziś do wydawców, zupełnie nie zauważają wyjątków w prawie do zapomnienia. W tym jednego bardzo istotnego z punktu widzenia nie tylko prasy, lecz także wszystkich twórców treści informacyjnych. Otóż art. 17 ust. 3 RODO mówi wyraźnie, że prawo do zapomnienia nie dotyczy działalności w zakresie, w którym przetwarzanie jest niezbędne do korzystania z prawa do wolności wypowiedzi i informacji. Dotyczy to więc treści artykułów, reportaży i felietonów. Tak też uważa dr Maciej Kawecki, dyrektor departamentu zarządzania danymi w resorcie cyfryzacji, odpowiedzialny za implementację RODO (patrz opinia Macieja Kaweckiego).
opinia eksperta
Wolność dla wszelkich form wypowiedzi
dr Maciej Kawecki dyrektor departamentu zarządzania danymi w resorcie cyfryzacji
Zgodnie z art. 17 ust. 3 RODO prawo do bycia zapomnianym nie znajduje zastosowania w zakresie, w jakim przetwarzanie jest niezbędne do korzystania z prawa do wolności wypowiedzi i informacji. Bez wątpienia należy przesądzić, że działalność portali informacyjnych objęta jest powyższą regulacją. Zdecydowana większość z nich prowadzi działalność prasową, ale nawet brak uznania prowadzonej przez portal informacyjny działalności za działalność prasową nie wyłącza uznania, że prawo do bycia zapomnianym nie znajduje do niej zastosowania. Wolność wypowiedzi obejmuje bowiem wszystkie formy wypowiedzi, w tym również działalność prasową. Portale mogą więc odmówić realizacji takich żądań. To dotyczy treści artykułów, reportaży, wszelkich wypowiedzi. Prezentowana przez nas szeroka wykładnia tego przepisu spowodowała, że art. 17 RODO w ustawie z 10 maja 2018 r. o ochronie danych osobowych nie został wyłączony w klauzuli prasowej.
Oprac. JAS
Usuwanie, aby nie narazić się na proces
Wydawałoby się więc, że wyjątek z RODO będzie wystarczającym orężem w walce portali internetowych z żądającymi usunięcia danych. W praktyce okazuje się jednak, że wiele serwisów jest dosłownie zalewanych żądaniami. W przypadku największych takie żądania są liczone w setkach lub nawet tysiącach. I bardzo często serwisy... ulegają i godzą się na usuwanie.
Z problemem borykają się zarówno duże ogólnopolskie firmy, jak Agora czy grupa wydawnicza Polska Press, jak i małe, lokalne portale informacyjne. Większość ma kłopoty z interpretacją, co oznacza zawarta w RODO przesłanka niezbędności przetwarzania danych. Dr Paweł Litwiński, adwokat z kancelarii Barta Litwiński, związany z Instytutem Allerhanda, mówi nam, że już na etapie prac nad RODO sugerował, aby wyłączyć prasę całkowicie z prawa do zapomnienia, ponieważ w przeciwnym razie może to wywołać prawdziwy huragan przeróżnych spraw przed organem nadzorczym. Argumentacja nie przekonała unijnego ustawodawcy. – Niezbędność jest bardzo trudna do oceny – zauważa dr Litwiński.
Dlatego ogromnego znaczenia dla wydawców nabiera dziś wyrok ETPC z 28 czerwca br. w sprawie M.L. i W.W. przeciwko Niemcom (połączone skargi nr 60798/10 i 65599/10), który wyraźnie przesądza, że prawo do zapomnienia i prawo do prywatności mają jednak ograniczenie, a tym ograniczeniem jest właśnie prawo do wolności słowa i wypowiedzi (patrz:s. C4). Przy czym trybunał w tym wyroku daje wiele cennych wskazówek, jak rozumieć to prawo.
– Moim zdaniem prasa powinna chronić swoje prawo do wolności słowa, wykorzystując do tego chociażby wyrok ETPC. Natomiast trzeba przyglądać się każdemu przypadkowi z osobna. Ważne w tej sprawie będzie podejście organu nadzorczego, bo jeśli on będzie interpretował prawo do zapomnienia przeważająco na korzyść osób fizycznych, to możemy się spodziewać lawiny skarg, postępowań przez prezesem organu nadzorczego i w rezultacie mniejszej ochrony wolności słowa i prawa do informacji – uważa dr Litwiński.
Karuzela życzeń
Czego w praktyce dotyczą żądania? Przede wszystkim artykułów o przestępcach. Bartosz Wojsa, dziennikarz „Dziennika Zachodniego”, opowiada, że prawo do zapomnienia chciał niedawno zrealizować mężczyzna, którego niegdyś poszukiwała policja. Jego dane i fotografię zamieszczono w tekście na stronie internetowej. Powstał nawet cały cykl artykułów o podejrzanym.
– Mężczyzna zażądał usunięcia wszystkich treści. Nasz dział rozpatrujący tego typu przypadki ostatecznie zgodził się na wykasowanie pierwszego artykułu zawierającego zdjęcie żądającego. To działanie nie usunęło jednak opublikowanego przez nas zdjęcia z wyszukiwarki Google – opowiada Bartosz Wojsa.
Zdarzają się też osoby publiczne, które chcą wykreślić niewygodne informacje o faktach z przeszłości, np. informacje o aferach, w których uczestniczyli, o przegranych sporach sądowych, o wyrokach.
Od redaktora prowadzącego jeden z największych ogólnopolskich serwisów internetowych dowiadujemy się, że wiele żądań o usunięcie danych jest wręcz kuriozalnych.
– Przykładowo zażądano od nas skasowania zdjęcia w związku z tym, że osoba żądająca po kilku latach wygląda już inaczej. Albo zgłaszają się eksperci, którym nie podoba się, że w internecie wciąż łatwo znaleźć ich poglądy, z którymi dziś już się nie zgadzają – opowiada nam ze śmiechem redaktor. Przyznaje jednak, że często redakcja spełnia takie żądania, aby mieć po prostu święty spokój. Jeżeli bowiem artykuł jest archiwalny, to czytelnikom nie zrobi większej różnicy anonimizowanie czy korekta treści.
Sztab ekspertów do oceny
Poważnie do kwestii prawa do zapomnienia podchodzi grupa wydawnicza Polska Press sp. z o.o. Magdalena Chudzikiewicz, członkini zarządu grupy, mówi nam, że do lokalnych gazet napływają zarówno prośby o weryfikację baz danych pod kątem posiadanych przez grupę danych osobowych, jak i żądania wobec redakcji od chcących skorzystać z prawa do bycia zapomnianym. Jak udało się nam dowiedzieć, powołano specjalny zespół zajmujący się rozpatrywaniem i obsługą tego typu spraw.
– Każdy przypadek może być inny, dlatego jest indywidualnie rozpatrywany. Tak naszym zdaniem powinni do sprawy podchodzić wydawcy – uważa Magdalena Chudzikiewicz. Dodaje, że wiedza czytelników w zakresie prawa do bycia zapomnianym jest jednak niewielka i ogranicza się do tego, że usłyszeli o RODO i takiej możliwości.
– Po dokonaniu przez nas analizy prawnej w zdecydowanej większości przypadków (ponad 90 proc.) żądania te okazują się bezpodstawne. W takich sytuacjach nasze biuro obsługi klienta odpowiada odmownie czytelnikom, powołując się na odpowiednie przepisy prawa prasowego i ustawy o ochronie danych osobowych– wyjaśnia przedstawicielka Polska Press.
Z ciekawym przypadkiem musiał zmierzyć się niedawno Olgierd Rudak, redaktor naczelny „Czasopisma Lege Artis”. Otrzymał żądanie usunięcia danych szefa organizacji, której nazwa stanowi równocześnie pseudonim tej osoby. Żądanie obejmowało wykreślenie nazwiska, pseudonimu oraz zawiadomienie wszystkich odbiorców, w tym wyszukiwarek internetowych. – Nazwa organizacji nie jest daną osobową, nawet jeśli jej twórca nadał jej nazwę taką samą jak pseudonim. Ponadto prawo do zapomnienia jest wyłączone w stosunku do artykułów – stwierdza Olgierd Rudak. Dodał, że odmówił spełnienia żądania, usunął natomiast z tekstu nazwisko żądającego. Nie motywował tego jednak prawem do zapomnienia, lecz wyszedł z założenia, że skoro ta osoba nie jest głównym bohaterem tekstu, to nazwisko nie jest niezbędne. ©℗
Grupa Robocza Art. 29 dała wskazówki
Wbrew krążącym opiniom prawo do bycia zapomnianym nie jest uprawnieniem, które osoby fizyczne mogą szeroko wykorzystywać. Żądanie usunięcia danych nie będzie mogło być zrealizowane, gdy „przetwarzanie danych będzie niezbędne” do korzystania z prawa do wolności wypowiedzi i informacji
Stosowanie przepisów RODO, czyli rozporządzenia Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) nr 2016/679 w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych; Dz.Urz UE z 2016 r. L 199, s. 1), wiąże się z koniecznością odpowiedniego reagowania na żądania osób, których dane dotyczą.
Jednym z żądań, które dość często jest w praktyce wysuwane wobec do administratorów, jest żądanie usunięcia danych (art. 17 RODO). Warto jednak przyjrzeć się konstrukcji tego uprawnienia i ograniczeniom w jego stosowaniu. Wbrew pojawiającym się opiniom prawo do bycia zapomnianym nie jest uprawnieniem, które osoby fizyczne mogą szeroko wykorzystywać.
Być zapomnianym
Zgodnie z art. 17 RODO osoba, której dane dotyczą, ma prawo żądania od administratora niezwłocznego usunięcia dotyczących jej danych osobowych, a administrator ma obowiązek bez zbędnej zwłoki je usunąć. Uprawnienie to można jednak zrealizować tylko w następujących przypadkach:
- gdy dane osobowe nie są już niezbędne dla celów, dla których zostały zebrane,
- osoba, której dane dotyczą, cofnęła zgodę, na której opiera się przetwarzanie danych, i nie ma innej podstawy prawnej przetwarzania,
- po wniesieniu sprzeciwu wobec przetwarzania danych nie występują nadrzędne uzasadnione podstawy przetwarzania,
- dane osobowe były przetwarzane niezgodnie z prawem,
- dane osobowe muszą zostać usunięte w celu wywiązania się z obowiązku prawnego przewidzianego w prawie UE lub prawie państwa członkowskiego, któremu podlega administrator,
- dane osobowe zostały zebrane w związku z oferowaniem usług społeczeństwa informacyjnego dzieciom.
Z analizy tych przepisów wynika, że w przypadku otrzymania żądania usunięcia danych administrator powinien za każdym razem rozważyć, czy zachodzi jedna ze wskazanych przesłanek usunięcia danych. Jeśli nie, administrator jest uprawniony do odmowy usunięcia danych.
Z katalogu sytuacji, w których dane osobowe nie będą podlegały usunięciu, warto wymienić choćby istnienie umowy między administratorem a osobą, która zgłasza żądanie usunięcia danych. W zakresie, w jakim dane osobowe są niezbędne do wykonania takiej umowy, żądanie usunięcia danych nie będzie mogło być zrealizowane.
Wyłączenia z obowiązku usunięcia danych
Nawet gdy wystąpią wskazane wyżej przesłanki, to zgodnie z art. 17 ust. 3 RODO żądanie usunięcia danych nie będzie mogło być zrealizowane, gdy „przetwarzanie danych będzie niezbędne”:
- do korzystania z prawa do wolności wypowiedzi i informacji,
- do wywiązania się z prawnego obowiązku wymagającego przetwarzania na mocy przepisów prawa lub do wykonania zadania realizowanego w interesie publicznym lub w ramach sprawowania władzy publicznej powierzonej administratorowi,
- z uwagi na względy interesu publicznego w dziedzinie zdrowia publicznego,
- do celów archiwalnych w interesie publicznym, do celów badań naukowych lub historycznych lub do celów statystycznych, o ile prawdopodobne jest, że usunięcie danych uniemożliwi lub poważnie utrudni realizację celów takiego przetwarzania,
- do ustalenia, dochodzenia lub obrony roszczeń.
Jedną z częściej wykorzystywanych w praktyce przesłanek w odniesieniu do danych opublikowanych w różnego rodzaju materiałach w internecie jest odmowa usunięcia danych ze względu na przewagę prawa do wolności wypowiedzi i informacji (przesłanka wskazana w art. 17 ust. 3 pkt a RODO). To właśnie na nią ma prawo powołać się np. wydawca serwisu informacyjnego czy autor bloga.
Ocena w każdym przypadku
Nie ma zatem wątpliwości, że uprawnienie do zniknięcia z internetu jest ograniczone prawem do wolności wypowiedzi i informacji. Należy jednak zwrócić uwagę na słowo „niezbędne” zawarte w warunku wykorzystania przesłanki. Oznacza to konieczność ustalenia, czy niezbędne jest dalsze przetwarzanie danych dla celów korzystania z prawa wolności wypowiedzi i informacji. A takie ustalenie będzie wymagało zważenia interesów. Dlatego administrator, który zamierza się powołać na to prawo przy odmowie usunięcia danych osobowych, powinien starannie ocenić, które z uprawnień przeważa: prawo do bycia zapomnianym czy prawo społeczeństwa do zapoznania się z określoną informacją.
Pomyłka w tej ocenie może być dość kosztowna w skutkach z uwagi na sankcje finansowe wynikające z przepisów RODO.
Jak zatem można dokonać takiej oceny i zważyć interesy podmiotu danych i administratora? Pomocne mogą być wytyczne Grupy Roboczej Art. 29 (WP 225) dotyczące stosowania wyroku Europejskiego Trybunału Sprawiedliwości w sprawie Google Spain, sygn. C-131/12.
W wytycznych Grupa Robocza wskazała kryteria, które należy uwzględnić przy ocenie przewagi interesu społeczeństwa w uzyskaniu dostępu do informacji nad interesem osoby, która żąda usunięcia opublikowanych danych.
Kryteria te obejmują:
1. ocenę, czy osoba, której dane dotyczą, pełni rolę w życiu publicznym lub jest osobą publiczną (np. politykiem, ale też przedsiębiorcą lub przedstawicielem wolnego zawodu);
2. ocenę, czy dane osobowe dotyczą osoby mało letniej lub danych szczególnych kategorii (jeśli tak, mniej będzie możliwości odmowy usunięcia danych);
3. ocenę, czy opublikowane dane są prawidłowe (np. czy opis sytuacji udostępniony publicznie zawiera zarówno przytoczenie faktów, jak i opinie osób zaangażowanych w daną sytuację, przy czym opinie wywołują wrażenia odmienne od faktów czy wskazują na winę uczestnika zdarzenia);
4. ocenę, czy przetwarzane dane osobowe nie są nadmiarowe (np. nadmiarowa może być informacja udostępniona publicznie o polityku i jego działaniach w regionie, z którego pochodzi, zawierająca także dane o jego żonie, która nie jest osobą publiczną);
5. ocenę, czy dane osobowe są aktualne (np. za nieaktualną można uznać informację na stronie internetowej upublicznioną 15 lat wcześniej, dotyczącą kłótni sąsiedzkiej, która doprowadziła do ciężkiego uszkodzenia ciała jednego z uczestników tej kłótni);
6. ocenę, czy opublikowanie danych nieproporcjonalnie negatywnie wpływa na osobę, której dane dotyczą (np. w przypadku wykroczeń o mniejszej wadze ich opisywanie w publicznie dostępnych materiałach i utrzymywanie tak opublikowanych materiałów może nie być zasadne ze względu na niski wpływ takiej informacji na prawo społeczeństwa do poznania prawdy historycznej);
7. ocenę, czy utrzymywanie opublikowanych danych może narazić na ryzyko osobę, której dane osobowe dotyczą (np. podanie publiczne danego zestawu danych o osobie zwiększać może niebezpieczeństwo kradzieży tożsamości tej osoby);
8. analizę, w jakim kontekście dane zostały opublikowane (np. czy osoba, której dane dotyczą, sama zainicjowała przekazanie takich danych do publikacji lub czy materiał był tworzony w celu jego opublikowania) i czy była to publikacja prasowa;
9. analizę, czy podmiot publikujący dane miał uprawnienie lub obowiązek publikacji wynikający z przepisów prawa.
W każdym takim konkretnym przypadku, w którym pojawia się pytanie o niezbędność zachowania danych ze względu na prawo do wolności wypowiedzi i informacji, warto przeprowadzić test, podczas którego starannie rozważone zostaną kolejno wymienione kryteria. Jeśli w wyniku przeanalizowania powyższych kryteriów administrator oceni, że większość argumentów przemawia za utrzymaniem dostępności informacji zawierającej dane osobowe – będzie mógł odmówić usunięcia danych (spełnienia żądania osoby, której dane osobowe dotyczą). Ze względu na ryzyko sankcji finansowych związanych z nieprawidłową odmową usunięcia danych osobowych w praktyce warto także zachować dowód przeprowadzenia takiej analizy („testu ważenia interesów”) oraz zapisać argumenty, które przeważyły za podjęciem decyzji o odmowie usunięcia danych.
Jak taka analiza może wyglądać – pokazujemy w skrócie na przykładach 1 i 2.
przykład 1
Polityk jest osobą publiczną
Do redakcji lokalnego portalu informacyjnego zgłasza się polityk, który przez wiele lat był burmistrzem, a zdecydował się kandydować na posła. Domaga się od redakcji usunięcia publikacji online, w których nieprzychylnie wyrażał się o sprowadzaniu uchodźców. Jako uzasadnienie podaje to, że teksty te mogą niekorzystnie kształtować jego wizerunek. Nie jest już członkiem partii o charakterze nacjonalistycznym, obecnie zmienił poglądy i kandyduje z ramienia partii o charakterze liberalnym. Co więcej: jest zwolennikiem zapewnienia pomocy Ukraińcom, którzy przyjeżdżają do Polski, i ułatwiania ich zatrudniania.
W takim przypadku redakcja po przeprowadzeniu analizy prawdopodobnie znajdzie więcej argumentów przemawiających za pozostawieniem informacji niż za ich usunięciem. Przeważające znaczenie może mieć to, że mężczyzna jest czynnym politykiem, a zatem osobą publiczną. Informacja o jego poglądach w przeszłości jest informacją istotną z punktu widzenia interesu publicznego. Tym bardziej że w owym czasie również był osobą publiczną. Publikowane informacje były zgodne ze stanem faktycznym. Redakcja zachowała staranność, opisując wypowiedzi polityka, publikacje miały charakter rzetelny i obiektywny. W tej sytuacji można będzie uznać, że prawo społeczeństwa do uzyskania informacji o zmianie poglądów polityka będzie przeważać nad prawem do usunięcia jego danych.
przykład 2
Prawo do prywatności może niekiedy przeważyć
Do wydawcy portalu internetowego zgłasza się młoda kobieta, która wiele lat temu została opisana jako jedno z pierwszych dzieci poczętych dzięki metodzie in vitro. Teraz zaś żąda usunięcia danych z opublikowanych w internecie materiałów ujawniających jej imię i nazwisko oraz miejsce urodzenia, twierdząc, że taka informacja ma negatywny wpływ na jej życie. Nie chce być rozpoznawana i utożsamiana z metodą in vitro, tym bardziej że związana jest z ruchami religijnymi niepopierającymi tej metody.
W tej sytuacji przeprowadzenie testu ważenia interesów (według wskazanych wyżej kryteriów) może dać więcej argumentów przemawiających za obowiązkiem usunięcia opublikowanych danych osobowych. Przemawiać za tym będzie to, że dane dotyczą osoby prywatnej, że nie miała ona wpływu na treść publikacji ani o nią nie zabiegała, a także że w zakresie ujawnienia imienia i nazwiska trudno jest uzasadnić prawo społeczeństwa do informacji (co nie zmienia znaczenia dostępu społeczeństwa do informacji o fakcie przeprowadzenia pierwszego udanego zabiegu in vitro w Polsce). Dalsze utrzymywanie opublikowanych danych osobowych może narazić tę osobę na ryzyko, np. napiętnowania społecznego, utratę zaufania w ruchu religijnym, z którym się związała.
opinia eksperta
Odpowiedzialność za przedruki
dr Paweł Litwiński adwokat z kancelarii Barta Litwiński, związany z Instytutem Allerhanda
Wydawcy serwisów informacyjnych i inni administratorzy stron internetowych, którzy decydują się uwzględnić żądanie usunięcia danych z tekstu, zastanawiają się, co mają zrobić, gdy ich materiał był wcześniej cytowany w innych serwisach informacyjnych. Czy taki administrator powinien czuć się odpowiedzialny za te przedruki? Jeśli istnieje podstawa do skorzystania z prawa do zapomnienia, to administrator ma obowiązek kontaktu z cytującymi go serwisami, ale zasadniczo wówczas, gdy zażąda tego osoba fizyczna korzystająca z prawa. Ponadto tylko wtedy, gdy właściciel wie, jakie inne podmioty przetwarzają upublicznione przez niego dane. Wówczas powinien te podmioty poinformować, że określona osoba zrealizowała prawo do bycia zapomnianym. To nie jest jednak obowiązek o charakterze bezwzględnym. Jest ograniczony przez dostępną technologię i koszt realizacji (art. 17 ust. 2 RODO – red.). Właściciel serwisu nie odpowiada też za to, jak się te podmioty zachowają: czy też usuną dane, czy nie.
Oprac. JAS
Uprawnienia z RODO a wolność wypowiedzi – ważny wyrok
W tym kontekście warto zwrócić uwagę na niedawne orzeczenie Europejskiego Trybunału Praw Człowieka w sprawie M.L. i W.W. vs. Niemcy (połączone skargi nr 60798/10 i 65599/10). W wyroku wydanym 28 czerwca 2018 r. w sprawie dwóch braci, którzy zostali skazani na dożywotnie kary pozbawienia wolności (za zabójstwo) i którzy po pewnym czasie zażądali usunięcia ich danych osobowych z opublikowanych materiałów prasowych, trybunał wskazał na ważny interes społeczny w uzyskaniu informacji na temat spraw publicznych, również w odniesieniu do zdarzeń z przeszłości. Uwzględnienie żądania skarżących mogłoby mieć „mrożący wpływ” na dziennikarską wolność wypowiedzi. Uprawnienia osób, których dane osobowe zostały opublikowane w internecie, powinny być wyważone z prawem społeczeństwa do informacji o zaistniałych zdarzeniach, w tym o zdarzeniach historycznych.
Wyrok ten stanowi cenną wskazówkę interpretacyjną dla stosowania prawa do bycia zapomnianym na podstawie przepisów RODO. Uprawnienie to powinno pozostać w sprawiedliwej równowadze z innymi ważnymi interesami publicznymi, takimi jak dziennikarska wolność wypowiedzi oraz prawo społeczeństwa do informacji o istotnych zdarzeniach historycznych. Wyrok ma także istotne znaczenie dla ograniczenia wykorzystywania mechanizmów przewidzianych w RODO dla ochrony danych osobowych do celów uzyskania efektów, dla których przewidziane są inne instytucje prawne (np. sprostowanie na podstawie prawa prasowego czy ochrona dóbr osobistych na podstawie przepisów kodeksu cywilnego).
Nie tylko pierwotny administrator
A jeśli już się okaże, że w danym jednostkowym przypadku prawo do zapomnienia wydawca powinien jednak mimo wszystko zrealizować – to warto pamiętać, że obowiązek usunięcia danych może objąć nie tylko administratora danych, do którego zwraca się osoba żądająca takiego usunięcia. Osoba taka może również zażądać usunięcia łącz do jej danych osobowych, kopii jej danych lub ich replikacji od wszystkich administratorów, którym administrator zobowiązany do ich usunięcia upublicznił te dane. Jak wynika z art. 17 ust. 2 RODO, administrator taki będzie wówczas zobowiązany podjąć rozsądne działania (biorąc pod uwagę dostępną technologię i koszt realizacji), by poinformować takich administratorów o zgłoszonym żądaniu.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu