„Kawalerka za dziecko, samochód za przedszkolaka”. Demografia uderza w samorządy
Lokalni włodarze wspólnie z radnymi zaczynają wykonywać nerwowe ruchy związane z widmem pustych przedszkoli, a w perspektywie lat – także i szkół. Przyczyniły się do tego prognozy GUS, który wyliczył, że do 2060 roku liczba Polaków zmniejszy się nawet do 28,4 mln.
Najprościej jest oczywiście wyłożyć publiczne pieniądze na becikowe, które jednak, podobnie jak sztandarowe 800 plus, jakoś wcale nie sprawia, że przybywa dzieci. Być może robią to tylko dlatego, że ktoś z ich rodziny spodziewa się dziecka. Bo, przepraszam, ale nie potrafię w inny sposób wyjaśnić tych działań. Ba, przypuszczam, że gdyby gminy rozdawały nawet kawalerki rodzinom, które decydują się na dzieci, również nie mielibyśmy do czynienia z nagłym skokiem przyrostu naturalnego.
Demografia kontra przedszkola: te pieniądze powinny trafić gdzie indziej
Być może mój apel będzie głosem wołającego na puszczy, ale te pieniądze powinny trafić na inne cele, przede wszystkim związane z tymi dziećmi, które już na tym świecie są. Zacznijmy od samorządowych przedszkoli, które, jak pisaliśmy we wtorkowym DGP, zaczęły się nagle reklamować i obniżać opłaty. Tylko patrzeć, jak pojawią się konkursy dla rodziców, np. wybierz samorządową placówkę dla dziecka, a weźmiesz udział w losowaniu elektrycznego samochodu.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.