Reklamy: sądy grożą palcem, ale i tak się opłaca obejść prawo
AKTUALNOŚCI
Nieodebranie sprzeciwu urzędu dotyczącego zgłoszenia nośnika to jeden z trików firm stawiających wielkogabarytowe reklamy szpecące miejski krajobraz na obejście prawa. Pomysłów na to, by urząd nie mógł szybko zadziałać, jest wiele: zmodyfikowany adres do korespondencji, zmieniony pełnomocnik firmy. Tymczasem reklama sobie stoi.
Rośnie też katalog pomysłów na to, by stawiane obiekty nie zostały sklasyfikowane jako budowle. Popularne stały się wielkogabarytowe konstrukcje, które nie mają fundamentów, ale umacniane są za pomocą różnych obciążników. Ostatnio niemal w centrum Warszawy stanęła gigantyczna konstrukcja z rusztowań umocniona workami z piaskiem, ułożonymi na deskach na wysokości pierwszego piętra. Pomysłowość nie ma granic, o czym w infografice.
Ale uwaga! Zmienia się linia orzecznicza: w ostatnim czasie sądy uznają, że w terminie 30 dni sprzeciw ma być jedynie wydany - jego doręczenie jest sprawą wtórną. To może pokrzyżować szyki tym, którzy próbują oszczędzać na czasie i opłatach związanych z koniecznością uzyskania pozwolenia na budowę. Czy to wszystko oznacza, że czas dzikich reklam powoli dobiega końca? Walka z nimi toczy się bowiem na wielu frontach. Kwestię kontrowersyjnych reklam ma uporządkować m.in. prezydencki projekt ustawy krajobrazowej, nad którym toczą się już prace w Sejmie.
@RY1@i02/2014/214/i02.2014.214.21500010h.803.jpg@RY2@
Kontrowersyjne nośniki reklam
@RY1@i02/2014/214/i02.2014.214.21500010h.804.jpg@RY2@
Joanna Pieńczykowska redaktor prowadząca
Joanna Pieńczykowska
redaktor prowadząca
C3
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu