"Każdy reżim w końcu upada". 200 tys. Węgrów wzięło udział w antyrządowym koncercie
Skala wydarzenia i wyraźnie antyrządowa atmosfera wskazywały na rosnące niezadowolenie z rządów Orbána, szczególnie wśród młodego pokolenia.
Ponad 200 tys. osób zgromadziło się w piątkowy wieczór na Placu Bohaterów w Budapeszcie, gdzie fundacja Civic Resistance Movement zorganizowała siedmiogodzinny koncert pod hasłem „obalenia reżimu” Viktora Orbána. Takie dane DGP uzyskało od osób związanych z organizacją wydarzenia.
Na scenie nie pojawili się politycy – wystąpili wyłącznie przedstawiciele świata kultury: ponad 50 zespołów wykonało po jednym utworze. Wśród artystów znaleźli się jedni z najpopularniejszych wykonawców na Węgrzech, m.in. János Bródy, Azahriah oraz raperzy Beton.Hofi i Krúbi.
Organizatorzy podkreślali, że każdy z utworów miał krytyczny wydźwięk wobec rządzących. Chodziło o to, by pokazać wyborcom, że „era bezkarności dobiega końca”. „Mamy dość, raz na zawsze. Każdy reżim w końcu upada” – śpiewał zespół Galaxisok.
Cel był prosty: udowodnić, że społeczeństwo jest zjednoczone. - Musimy pokazać, że jest nas dużo, że wielu ludzi chce zmiany. Ważne jest poczucie, że nie jest się samemu. Dlatego ten koncert ma tak duże znaczenie - mówi DGP jedna z uczestniczek. - Wiesz, w jedności jest siła - dodaje. Na placu nie zabrakło czerwono-biało-zielonych flag ani plakatów kpiących z Orbána. I alkoholu, który towarzyszył tańczącym w rytm muzyki Węgrom.
Plac Bohaterów ma na Węgrzech wymiar symboliczny, także w biografii Viktora Orbána. To właśnie tam w 1989 r., podczas jednego z przełomowych wystąpień, wzywał do wycofania radzieckich wojsk z kraju, zaznaczając swoją obecność na scenie politycznej.
Od tamtego czasu jego stosunek do Moskwy uległ jednak zasadniczej zmianie. W lutym premier przekonywał nawet, że to Unia Europejska stanowi dla Węgier większe zagrożenie niż Rosja.
Podczas koncertu uczestnicy – w dużej mierze młodzi – wyrażali sprzeciw wobec takiego kursu. W tłumie wielokrotnie rozbrzmiewało hasło „Ruszkik haza!” („Ruscy do domu!”), znane z czasów antyradzieckiego powstania w 1956 r.
Skala wydarzenia i wyraźnie antyrządowa atmosfera wskazywały na rosnące niezadowolenie z rządów Orbána, szczególnie wśród młodego pokolenia. Oprócz dziesiątek tysięcy uczestników zgromadzonych na placu, ponad 100 tys. osób śledziło transmisję w internecie.
Zsuzsanna Szelényi, dyrektorka Instytutu Demokracji na Uniwersytecie Środkowoeuropejskim oraz była posłanka, zauważa w rozmowie z DGP, że nawet ewentualne zwycięstwo Fideszu w niedzielnych wyborach nie musiałoby oznaczać stabilnych rządów.
Jak podkreśla, zmieniające się nastroje społeczne mogą znacząco utrudnić sprawowanie władzy. – Coraz więcej osób, również w obrębie samego aparatu, zaczyna otwarcie krytykować Fidesz. Mam wrażenie, że ten system zaczyna się kruszyć, więc sytuacja po wyborach mogłaby być dla nich naprawdę trudna – twierdzi.
Korespondencja z Budapesztu
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu