Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Pozostałe podatki

40 mld zł płynie z paliw

3 lipca 2018
Ten tekst przeczytasz w 4 minuty

Można legalnie obniżyć ceny benzyny o ponad 10 gr. Ale po co? W tym roku budżet zarobi na kierowcach ok. 5 mld zł więcej niż w poprzednim

- Obniżenie cen paliwa jest niemożliwe. Jesteśmy na minimalnych stawkach europejskich - grzmiał w miniony weekend wicepremier i minister gospodarki Waldemar Pawlak, wysyłając jednocześnie do kierowców sygnał, że rząd chciałby im ulżyć, ale niestety nie może. Ale, jak sprawdził DGP, polscy politycy mają możliwość - choć niewielkiego, to jednak - obniżenia cen paliwa. I to bez naruszania unijnych minimów.

Olej nie, benzyna tak

Minima te wynoszą odpowiednio: 330 euro dla 1000 litrów oleju napędowego i 359 euro dla benzyny bezołowiowej. Stawki dla paliw w Polsce wylicza się, biorąc pod uwagę średni kurs euro obowiązujący w pierwszym roboczym dniu października poprzedniego roku, opublikowany przez Europejski Bank Centralny. I tak w poniedziałek 3 października euro warte było 4,3815 zł. Po szybkim przeliczeniu okazuje się, że minimalna akcyza, jaką narzuciła nam UE, wynosi 1,57 zł w przypadku każdego litra benzyny i 1,45 zł w przypadku oleju napędowego. I o ile stawki na ON obniżyć nie możemy, bo rzeczywiście ustalona została ona na minimalnym możliwym poziomie, o tyle w przypadku benzyny istnieje niewielka możliwość manewru. Obecnie bowiem jej stawka (licząc całość razem z opłatą paliwową) jest o 9 groszy wyższa niż wymagane minimum. Jeżeli doliczy się do tego VAT, który odprowadza się także od akcyzy, realna obniżka mogłaby wynieść 11 groszy. - Niestety istnieje zagrożenie, że zamiast klientów skonsumowałyby ją koncerny naftowe. Po prostu podniosłyby swoje marże - zaznacza Jakub Bogucki, analityk z firmy E-petrol.

5 tys. km autostrad

Oczywiście opodatkowanie paliw jest specyficzne dla większości (poza nielicznymi wyjątkami) rozwiniętych czy rozwijających się gospodarek. Pierwszym krajem, który nałożył podatki na benzynę, były Stany Zjednoczone i to jeszcze za prezydentury Franklina Roosevelta - w latach 30. ubiegłego wieku. Za Ameryką bardzo szybko pojechały kraje europejskie. Im szybciej się motoryzowały, tym chętniej i głębiej politycy sięgali do kieszeni kierowców. Pretekst zawsze był ten sam - za coś trzeba budować nowe drogi, aby nowe auta miały po czym jeździć.

Gdyby kolejne rządy przeznaczały całość wpływów z akcyzy i opłaty paliwowej na budowę dróg, tylko w ciągu minionej dekady w Polsce zostałoby oddane do użytku 5 tys. kilometrów autostrad - i to bez potrzeby sięgania choćby po jednego eurocenta z Brukseli. Zakładając, że w tym roku skonsumujemy około 15 mld litrów oleju i nieco ponad 5 mld litrów benzyny, to tylko z tytułu akcyzy do budżetu wpłynie ok. 25 mld zł - o 2,5 - 3 mld zł więcej niż w roku ubiegłym. Opłata paliwowa to kolejne 4,5 - 5 mld zł. A do tego dochodzą jeszcze wpływy z VAT. Ich dokładne oszacowanie jest trudne, ponieważ np. firmy transportowe mają prawo go odliczać. Ale zakładając ostrożnie, że nawet połowę paliw zużywają firmy i nie jest od nich odprowadzany VAT, to i tak do kasy państwa trafi w tym roku nawet 11 mld zł z tytułu podatku od towarów i usług.

Połowa do kasy państwa

Jeżeli zatem konsumpcja paliw nagle i znacząco nie osłabnie, np. wskutek wyraźnego spowolnienia gospodarczego, to łącznie na kierowcach budżet zarobi w tym roku o 4 - 5 mld zł więcej niż w poprzednim. Dziś z każdym litrem benzyny po 5,60 zł wlewanej do baku zasilamy państwowy budżet kwotą 2,7 zł. I tylko jedno jest pewne - z podatkowego punktu widzenia w benzynie benzyny będzie coraz mniej.

Dlaczego paliwo jest takie drogie

@RY1@i02/2012/021/i02.2012.021.00000040a.803.jpg@RY2@

Ile benzyny jest w benzynie

Łukasz Bąk

lukasz.bak@infor.pl

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.