Dług wzrośnie? To nic nie znaczy! Sektor publiczny musi hojnie wydawać pieniądze
P o gląd o potrzebie ograniczania wzrostu długu publicznego jest nie tylko bezpodstawny merytorycznie. Jest on groźny szczególnie teraz, gdy potrzebą chwili jest radykalne zwiększenie wydatków publicznych i maksymalne ograniczenie obciążeń podatkowych (i parapodatkowych).
Normalnym zjawiskiem, obserwowanym prawie zawsze i prawie wszędzie, jest to, że sektor publiczny jako całość (obejmująca też publiczny system emerytalny oraz narodowy bank centralny) wykazuje deficyt. Jest empiryczną prawidłowością to, że wydatki sektora publicznego w większym lub mniejszym stopniu przekraczają jego dochody. Od niepamiętnych czasów Wielka Brytania, USA i Japonia rokrocznie zaliczają deficyty finansów publicznych, z reguły bardzo znaczące.
To samo odnosi się do krajów strefy euro (rozważanych łącznie). Do 2011 r. skłonność do deficytu wykazywały także Niemcy. Niedawne nadwyżki finansów publicznych były tam przejściowe. Ich pojawienie się nie jest zasługą własnej polityki fiskalnej, ale agresywnej ekspansji eksportowej. Partnerzy – przede wszystkim USA – notowali wielkie deficyty w handlu z Niemcami. Stosownie do tego zadłużali się w Niemczech. Niemcy obywały się bez rosnącego zadłużenia własnych finansów publicznych tylko dlatego, że zastąpiły go rosnącym zadłużeniem innych krajów wobec siebie. Jest to sytuacja nietrwała. USA mają jej dosyć – stąd ich rosnący protekcjonizm.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.