Ostrożne nadzieje po plebiscycie sędziów
Plebiscyt sędziów w sprawie KRS nie był ani wyborami, ani prawyborami — tylko testem kondycji środowiska. Frekwencja i wyniki pokazują więcej niż same liczby: ujawniają podziały, oportunizm i ograniczenia systemu, który wciąż czeka na naprawę.
Wybory do KRS, opiniowanie, plebiscyt?
Bardzo ważny plebiscyt, w którym środowisko sędziowskie opiniowało kandydatów do Krajowej Rady Sądownictwa (w liczbie 60 zgłoszonych), był czymś więcej, niż sugerował jego bezpośredni cel. Nie chodziło tylko o wybory, bo tych ostatecznie i tak dokona Sejm, aczkolwiek zobowiązał się honorować wyniki plebiscytu. Możliwość uczestnictwa w opiniowaniu była powszechna i nieróżnicująca. To zaś, w sposób prawdziwie demokratyczny, stwarzało szansę poznania kondycji środowiska, i to bez upiększających złudzeń.
Ważne było również to, aby nie fałszować złym nazewnictwem istoty rzeczy: to nie były „prawybory” ani tym bardziej „wybory”, tylko wyrażenie opinii autentycznie całej populacji sędziowskiej, liczącej nieco ponad 9 tys. głów. Taki plebiscyt zresztą można przeprowadzić zawsze; nawet brak formalnie zwołanego Zgromadzenia Ogólnego w danym sądzie nie stanowi tu przeszkody. Vide przykład Sądu Najwyższego, gdzie na drodze stanęła obstrukcja pani prezes, ale nie przeszkodziło to chętnym w wyrażeniu opinii w sposób sformalizowany i udokumentowany.
już od 14,90 zł za pierwszy miesiąc.
Bądź na bieżąco ze zmianami w prawie i podatkach.
Czytaj raporty, analizy i wyjaśnienia ekspertów.
już od 14,90 zł za pierwszy miesiąc.
Bądź na bieżąco ze zmianami w prawie i podatkach.
Czytaj raporty, analizy i wyjaśnienia ekspertów.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.