Tradycyjne żony, tyle że z obcej tradycji. Fenomen tradwives
Tradwife, czyli „traditional wife” – tik-tokowa moda? Konserwatywny fenomen społeczny? A może element politycznej gry, z której same uczestniczki nie do końca zdają sobie sprawę? Kim właściwie są te „tradycyjne żony” i o jaką tradycję tutaj chodzi?
Zjawisko pojawiło się około 2015 roku – wśród protestanckich influencerów zaczął się wówczas trend propagowania „tradycyjnego”, w ich rozumieniu, modelu rodzinnego, zbliżonego swą estetyką i wartościami do amerykańskich lat 50. i 60. XX wieku, kiedy to mężczyźni zajmowali się pracą zawodową, a kobiety domem. Stało się to popularne w kręgach republikańskich oraz w okołotrumpowskim ruchu MAGA. Dzisiaj najpopularniejsze z tradwives mają milionowe zasięgi (Ballerina Farm czy Nara Smith) i wiele z nich chętnie wypowiada się na tematy polityczne.
W Polsce nie przybrało to jeszcze aż takich rozmiarów, ale ewidentnie jest trendem wzrastającym. Na razie bez jednoznacznych afiliacji politycznych, lecz trudno nie zauważyć, że jego kontrkulturowość i antyfeminizm zbliżają go do rosnącej w siłę skrajnej prawicy. Często propagują go osoby sympatyzujące nie tylko z tradycyjnymi wartościami, ale też z radykalnymi partiami politycznymi. Wedle własnej wykładni te kobiety same, świadomie, decydują się na powrót do tradycyjnego życia rodzinnego.
Tradwives – tradycyjny model życia czy raczej tradycyjnie protestancki?
Pytanie jednak, czy ten model życia faktycznie jest tak tradycyjny, jak próbują go przedstawiać jego zwolenniczki, i czy po głębszej analizie nie okaże się zaprzeczeniem naszej rodzimej tradycji. Za fasadą obiadów gotowanych w fartuszku dla męża i dzieci, transmitowanych w instagramowych relacjach, kryje się bowiem wiele nieoczywistych elementów. Bo ruch tradwife to nie tyle „tradycyjny” model życia, ile raczej „tradycyjnie protestancki” wzorzec, co – jak się zdaje – zupełnie umyka polskim zwolenniczkom tego trendu.
W protestanckiej kulturze mieszczańskiej znacznie wyraźniej niż w katolicyzmie podkreślano ścisły podział ról: mężczyzna był żywicielem, a kobieta strażniczką domu i moralności. Max Weber opisywał ten element etyki protestanckiej jako formę „małego kościoła” – wspólnoty rodzinnej pozbawionej sakramentalnego wymiaru znanego z katolicyzmu. Współczesna praktyka influencerek domowego tradycjonalizmu zdaje się tę logikę reprodukować. W tej iteracji rola kobiety jako żony, zajmującej się domem, bywa przedstawiana jako jedyna droga do spełnienia.
Matka Polka vs. protestancka, anglosaska tradwife
W tym tkwi paradoks – w Polsce bowiem ruchem tradwife interesują się w dużej mierze osoby poszukujące swojej tożsamości w kontrze do tradycji świata zachodniego, bez świadomości, że Zachód wyrósł właśnie z konkretnego modelu (protestanckiego, anglosaskiego), który wraz z dziejami przełożył się także na amerykański styl życia. Na poziomie meta są to jednak dwa różne światy wartości. Tradycjonalizm katolicki postrzegał rolę kobiety w mniej zhierarchizowanej formie, ponieważ w katolickiej doktrynie małżeństwo jest sakramentem, a relacja mąż–żona opiera się na równej godności stron i wymiennych rolach. Polska tradycja jest w tym kontekście po prostu inna – nie tylko dlatego, że katolicyzm zakłada więcej form realizacji dla kobiety niż samo bycie matką i żoną, lecz także dlatego, że w tradycji sarmackiej kobieta miała sporą sprawczość i częściej wychodziła poza klasyczną formułę kobiecości. Szlachcianka, ale też chłopka czy mieszczanka, różniła się od swojej zachodnioeuropejskiej odpowiedniczki niezależnością i swobodą.
Tym bardziej fascynujące jest to, że ruch de facto redukujący polską tradycję i przeszczepiający obcy wzorzec znalazł swoich najbardziej aktywnych naśladowców pośród radykalnych konserwatystów. Tym samym wbrew własnym korzeniom przyjmują wzorce, z którymi w teorii, w swoich programach polityczno-ideologicznych, walczą. Daje to typowy postmodernistyczny miszmasz idei. Tym niebezpieczniejszy, że pod estetyczno-wizerunkową warstwą powielanych postaw silnie łączy się on z deklaracjami politycznymi.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu