Nie Piotr, lecz Leonid
Władimir Putin chciał być nowym Piotrem I, carem, który stworzył fundament pod rosyjskie imperium. Wygląda na to, że skończy jako drugi Leonid Breżniew, kojarzony ze stagnacją ekonomiczną i uwikłaniem ZSRR w wyniszczającą wojnę w Afganistanie
Decyzja władz Federacji Rosyjskiej o uznaniu niepodległości marionetkowych, separatystycznych „republik ludowych” na wschodzie Ukrainy otworzyła nowy etap konfliktu rozgrywającego się pomiędzy Moskwą a Zachodem. Rozpoczęcie działań zbrojnych tylko postawiło kropkę nad i. W pewnym sensie obie strony wyłożyły karty. Władimir Putin pokazał już ponad wszelką wątpliwość, że próby uprawiania z nim klasycznej, tradycyjnej dyplomacji nie mają sensu, bo z ofert wycofania się z twarzą nie chce lub nie umie skorzystać. Natomiast Zachód potwierdził, że jest, po pierwsze, solidarny (w miarę, ale i tak znacznie bardziej, niż Rosjanie zakładali parę miesięcy temu, podbijając stawkę), a po drugie - zdeterminowany, by odpowiedzieć na politykę Kremla sankcjami adekwatnymi do przewin agresora (co też zapewne zaskoczyło rosyjskich politstrategów).
Bądź na bieżąco ze zmianami w prawie i podatkach.
Czytaj raporty, analizy i wyjaśnienia ekspertów.
Bądź na bieżąco ze zmianami w prawie i podatkach.
Czytaj raporty, analizy i wyjaśnienia ekspertów.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.