Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Opinie

Nie Piotr, lecz Leonid

25 lutego 2022
Ten tekst przeczytasz w 32 minuty

Władimir Putin chciał być nowym Piotrem I, carem, który stworzył fundament pod rosyjskie imperium. Wygląda na to, że skończy jako drugi Leonid Breżniew, kojarzony ze stagnacją ekonomiczną i uwikłaniem ZSRR w wyniszczającą wojnę w Afganistanie

bc7910ff-1dcc-4829-b731-bc0f9970e29e-c5d8bae6-6970-4833-ad40-2e0783804834-u7483d-6-putin-fot-mikhail-svetlov-getty-images-37384206.jpg

Decyzja władz Federacji Rosyjskiej o uznaniu niepodległości marionetkowych, separatystycznych republik ludowych na wschodzie Ukrainy otworzyła nowy etap konfliktu rozgrywającego się pomiędzy Moskwą a Zachodem. Rozpoczęcie działań zbrojnych tylko postawiło kropkę nad i. W pewnym sensie obie strony wyłożyły karty. Władimir Putin pokazał już ponad wszelką wątpliwość, że próby uprawiania z nim klasycznej, tradycyjnej dyplomacji nie mają sensu, bo z ofert wycofania się z twarzą nie chce lub nie umie skorzystać. Natomiast Zachód potwierdził, że jest, po pierwsze, solidarny (w miarę, ale i tak znacznie bardziej, niż Rosjanie zakładali parę miesięcy temu, podbijając stawkę), a po drugie - zdeterminowany, by odpowiedzieć na politykę Kremla sankcjami adekwatnymi do przewin agresora (co też zapewne zaskoczyło rosyjskich politstrategów).

Powrót do status quo, wytworzonego na przełomie lat 2014-2015, przestał być w tej sytuacji możliwy. Chcąc nie chcąc, wszyscy zainteresowani muszą teraz decydować się na ucieczkę do przodu. To oznacza, że na stole leżą też warianty, które dotychczas nie były na poważnie rozpatrywane. Ale zanim zaczniemy dokonywać ich przeglądu oraz oceniać prawdopodobieństwo i skutki, warto zatrzymać się nad pewnym ważnym, a często pomijanym aspektem tej rozgrywki.

Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.