Dziennik Gazeta Prawana logo

Sąsiedzka rewolta, która zmusiła Trumpa do kroku wstecz

Demonstranci przed Trump Tower na Manhattanie. Nowy Jork, 31 stycznia 2026 r.
Demonstracja operacji antyimigracyjnej przed Trump Tower na Manhattanie. Nowy Jork, 31 stycznia 2026 r.fot. Gina M Randazzo/ZUMA Press Wire/Shutterstock/Rex Features/East News
12 lutego, 21:00
Ten tekst przeczytasz w 12 minut

Opór społeczny przeciwko operacji ICE w Minnesocie zmusił Donalda Trumpa do korekty kursu. Sondaże pokazują, że poparcie dla działań agentów imigracyjnych słabnie z tygodnia na tydzień. W tle są sygnały, że republikanie tracą poparcie wyborców.

Od ponad miesiąca wysłużona Toyota Corolla Sama i Bena Luhmannów podąża za agentami federalnymi w Minneapolis niczym cień. Co rano bracia przeczesują kolejne dzielnice, by w przenikliwym mrozie dokumentować największą w historii kampanię antyimigracyjną. Nagrywają, jak zamaskowani mężczyźni wyciągają z samochodów ludzi o ciemniejszym kolorze skóry i rozpryskują gaz pieprzowy w kierunku mieszkańców protestujących przeciwko brutalnym działaniom. Spisują numery rejestracyjne podejrzanych aut i rozsyłają alerty na komunikatorach. W chaosie nerwowych konfrontacji zdarza im się czasem uchwycić jakąś komiczną scenę. Filmik, na którym pędzący w stronę demonstranta agent pośliznął się na lodzie i z hukiem wylądował na ziemi, stał się internetowym hitem.

Po zakończeniu patrolu 16-letni Sam i 17-letni Ben wracają prosto do lekcji – obaj uczą się w systemie edukacji domowej. Do Minnesoty przybyli z oddalonego o siedem godzin jazdy Chicago, które znalazło się w centrum ofensywy ICE (Immigration and Customs Enforcement) we wrześniu 2025 r. To właśnie wtedy mama po raz pierwszy zabrała ich ze sobą w teren. Bracia tak bardzo zaangażowali się w role watchdogów, że przekonali rodziców, by puścili ich do Minneapolis, które po Nowym Roku najechało 2 tys. funkcjonariuszy imigracyjnych. Dzień po zastrzeleniu Renee Good przez agenta ICE byli już świadkami, jak ciężko uzbrojone bataliony zamieniają miasto w terytorium okupowane. Matka chłopców tłumaczyła dziennikowi „Minnesota Star Tribune”, że postrzega ich misję jako „obywatelski staż”, podkreślając, że na miejscu czuwają nad nimi krewni i przyjaciele. I choć ciągle się martwi o bezpieczeństwo synów, to jest dumna z ich odwagi.

Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.