Szczypanie satrapy
Manipulacje Łukaszenkowskich czynowników, oszustwa wyborcze, terror aparatu bezpieczeństwa. Białoruscy artyści upominają się o wolność na wystawie w warszawskiej Zachęcie
Przed wejściem do Zachęty zwiedzający natykają się?na klomb ułożony w logo białoruskiego KGB. Praca nawiązuje do dekoracji kwiatowych, jakich pełno w Mińsku. Tak samo wszechobecna jest inwigilacja obywateli przez milicję i służbę bezpieczeństwa. Autorką kwietnika jest mieszkająca w Berlinie Marina Napruszkina, znana na Zachodzie ze swoich bezpardonowych akcji wymierzonych w działania władz zafałszowujących obraz prawdziwej sytuacji politycznej, społecznej i gospodarczej na Białorusi. W tym celu założyła "Biuro antypropagandy", które jest rodzajem archiwum wizualnego i tekstowego, kolekcjonującego przypadki działań propagandowych reżimu.
Mechanizmy działania władzy i manipulacji obnaża też jeden z najmłodszych obecnych na wystawie twórców, Siergiej Szabochin. Instalacja złożona z przezroczystej urny z dwoma otworami "tak" i "nie" mówi o tym, co w odniesieniu do walki wyborczej na Białorusi widoczne jest jak na dłoni. Szabochin traktuje temat jednak szerzej. Pozostawia nas z pytaniem o nasze własne wybory, ale też mechanizmy demokracji w ogóle.
Druga z prezentowanych prac Szabochina jest kompozycją czterech fotomontaży. Każdy z nich prezentuje inną instytucję sztuki, zdeformowaną artystycznym gestem. Płonący budynek Akademii Sztuk Pięknych, Muzeum Sztuki Współczesnej z informacją o tym, że jest do wynajęcia, zniszczony Pałac Sztuk i zamkniętą na głucho galerię "Underground". Tu wkraczamy na terytoria mało znane, gdyż ściśle odnoszące się do kondycji sztuki zinstytucjonalizowanej. Na Białorusi jest ona objęta "troskliwym" mecenatem państwowym, co w praktyce oznacza jej śmierć kliniczną. Ironiczny komentarz do tej pracy przyniosła sama rzeczywistość. Kilka miesięcy po jej prezentacji galeria "Underground" została zamknięta na dobre, a sufit Pałacu Sztuk został zniszczony przed planowaną rekonstrukcją.
Temat przestrzeni miejskiej pojawia się u kilku artystów: Artura Klinaua, Anny Czkolnikowej i Oksany Gurinowicz. Pierwszy z nich prezentuje cykl fotografii "Miasto słońca". Nawiązują one do idei "Miasta słońca" Tomassa Campanelli i "Utopii" Thomasa More’a. Próby wprowadzenia w stolicy Białorusi monumentalnej architektury w neoimperialnym stylu zaowocowały powstaniem miasta bez ducha i korzeni. Czkolnikowa zaprasza z kolei do spaceru po deptaku ze specjalnie uformowanych betonowych płytek. "High Hills" to ironiczny komentarz do widowiska, podczas którego białoruskie piękności przechadzają się po ulicach miasta, zwracając uwagę na zachodzące w nim - w istocie pozorne - zmiany. Gurinowicz zaś proponuje zastąpienie komunistycznych nazw ulic nowymi, np. Chagalla, Strawińskiego czy Kościuszki.
Powrót do tradycji widoczny jest w pracach Igora Sawczenki oraz duetu Władimir Cesler i Siergiej Wojczenko. Sawczenko w instalacji "Wielokrotność" zestawia 32 drewniano-gipsowe zające - symbol białoruskiej tożsamości, ale też jednostajności oraz nieokreśloności, dziś maskotkę popkultury. Cesler i Wojczenko czerpią także ze stylistyki ludowej. "Łubok" to grafiki na tkaninie, wywodzące się ze sprzedawanych na targach drukowanych bądź malowanych tanich obrazków, będące satyrycznym komentarzem do miejscowych realiów. Sześć wydruków duetu opowiada o postaciach historycznych, m.in. Leninie, Rasputinie, oraz bohaterach kultury popularnej.
@RY1@i02/2011/102/i02.2011.102.196.0040.001.jpg@RY2@
Igor Peszenkonow, "Żelbeton: istota pamięci" (2009)
Anna Sidoruk
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu