Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo

Wojna to nie tylko komory gazowe

1 lipca 2018

Narodowe narracje zaciemniają rozmiary zbrodni dokonanych przez Hitlera i Stalina - uważa autor książki "Skrwawione ziemie", amerykański historyk Timothy Snyder

Timothy Snyder: Na "skrwawionych ziemiach" między Poznaniem a Smoleńskiem reżimy nazistowski i sowiecki zabiły 14 milionów ludzi - niekombatantów - w latach 1933 - 1945, czyli w czasie, gdy Hitler i Stalin byli u władzy. Ta suma jest sama w sobie frapująca i wymaga wyjaśnienia. Kiedy ograniczamy się do liczenia ofiar według narodowości, nie widzimy skali katastrofy - a na pewno jej nie rozumiemy. Zacząłem więc od ofiar, niezależnie od tego, jakiej narodowości były. I na tej podstawie budowałem swoją narrację.

Większość dzisiejszej Polski, kraje bałtyckie, Białoruś, Ukrainę i zachodnią część Rosji. Jest to terytorium, na którym miał miejsce Holokaust, gdzie unicestwiono 14 milionów istnień ludzkich i gdzie władze niemiecka i sowiecka nakładały się na siebie. Ciekawe jest to, że te trzy zakresy geograficznie są prawie doskonale tożsame.

Książka dopiero ukazuje się w Polsce, wkrótce będzie też miała premierę w innych krajach europejskich. Ale w świecie anglosaskim odebrano ją bardzo dobrze, znacznie lepiej, niż się spodziewałem. Wydaje mi się, że różne wspólnoty - żydowskie, ukraińskie, polskie - a także czytelnicy zainteresowani tym tematem od dawna mieli poczucie, że coś jest nie tak, że narracja nie jest pełna i że rozpatrując wojnę w kategoriach udziału i strat poszczególnych państw i grup, nie dociera się do całej prawdy. Jeśli chodzi o sam Holokaust, krytyka mojego ujęcia tego problemu - jako najważniejszej części większej całości - była marginalna. Recenzenci, nie tylko żydowscy, podkreślali raczej, że kiedy lokuje się Holokaust na właściwym tle historycznym, to jego obraz jest równie przerażający, a wiedza o nim solidniejsza.

Każdy rozdział książki dotyczy odrębnej polityki zabijania, od Holodomoru na Ukrainie do Holokaustu, włączając w to oczywiście stalinowskie i nazistowskie polityki zabijania stosowane względem Polaków. W latach 30., do momentu wybuchu wojny, w stalinowskiej Rosji były miliony ofiar, a po stronie niemieckiej tysiące. Podczas wojny liczba ofiar po obu stronach była podobna, ok. 100 tysięcy. Natomiast po napaści Niemiec na Związek Radziecki naziści zabijali na znacznie większą skalę niż Sowieci. Jeżeli spojrzeć na cały okres władzy obu dyktatorów, Hitlera i Stalina, widać wyraźnie owe trzy etapy. Dzięki temu dostrzega się także pewną różnicę - tę mianowicie, że Sowieci zabijali głównie u siebie i podczas pokoju, podczas gdy Niemcy przede wszystkim za granicą i zdecydowanie w trakcie wojny.

Skąd sowiecka skłonność do eliminowania własnych obywateli?

To pytanie dotyczy koncepcji całej książki. Z sowieckiej perspektywy świat wyglądał zupełnie inaczej niż z nazistowskiej. Sowieci na początku, czyli w latach 1917 - 1920, oczekiwali na rewolucję światową, a przynajmniej na europejską. Kiedy ta nie nadeszła, zostali zmuszeni do budowania socjalizmu w jednym kraju, czyli do modernizacji wewnątrz Związku Radzieckiego. W praktyce oznaczało to kolektywizację, która pociągnęła za sobą śmierć głodową milionów ludzi, głównie Ukraińców. Terror stalinowski lat 1937 - 1938 był z kolei w dużej mierze skutkiem niepowodzenia procesu kolektywizacji. Dla Hitlera modernizacja, równie radykalna, miała zaistnieć głównie poza terytorium III Rzeszy. Niemcy mieli stać się rasą panów dzięki agresji i nowym koloniom na Wschodzie. By zbudować takie utopijne imperium, trzeba było, w wyobraźni nazistowskiej, zniszczyć Żydów i Słowian. Taką wizję można urzeczywistniać tylko podczas bezprecedensowo brutalnej wojny.

Więcej ludzi zagłodzono, niż zastrzelono albo zagazowano. Zadaniem każdego poważnego historyka jest ukazanie, jak inny od naszego był tamten świat. Komory gazowe funkcjonują w naszej wyobraźni między innymi dlatego, że uważamy je za coś nowoczesnego, coś bliskiego naszemu światu. Głód już tu nie pasuje. Kiedy chcemy jeść, to coś kupujemy albo zamawiamy. Jedzenie jest niedrogie i dostępne. Natomiast w latach 20. i 30. ważne kraje europejskie nie były samowystarczalne w kwestiach żywnościowych. W Niemczech, które były państwem bardzo rozwiniętym, po doświadczeniach I wojny światowej i brytyjskiej blokady żywa była obsesja na punkcie jedzenia. Zatem już samo to, że miliony ludzi zabito metodą głodzenia, zmusza nas albo powinno nas zmusić do zmiany w pojmowaniu tamtej rzeczywistości.

Liczby są nam bardzo potrzebne, bez nich nie znamy skali. Ale za każdą liczbą kryje się człowiek. Według mnie historia dotyczy życia, a nie śmierci. Jeżeli ma być w głębokim sensie realna i opowiadać o naszym, a nie jakimś abstrakcyjnym świecie, czytelnik musi mieć poczucie, że ma do czynienia z prawdziwymi ludźmi. Oczywiście dążyłem do tego, żeby dane były jak najdokładniejsze, ale ciężko pracowałem też nad jakościową stroną swojej prozy. Chciałem, żeby czytelnik mógł sobie wyobrazić ofiary wojennej hekatomby jako osoby, których życie było czymś bezcennym i indywidualnym. Życie nie podlega prostej akumulacji. Każda kolejna śmierć nie jest zła tylko dlatego, że jest kolejna, ale dlatego, że dotknęła konkretną jednostkę. Trudno nam o tym pamiętać, kiedy jesteśmy konfrontowani z tak ogromną liczbą ofiar.

@RY1@i02/2011/102/i02.2011.102.196.0037.001.jpg@RY2@

Warszawa, rok 1945 - róg ulic Świętokrzyskiej i Jasnej. Z lewej strony kolumnada Poczty Głównej

@RY1@i02/2011/102/i02.2011.102.196.0037.002.jpg@RY2@

Timothy Snyder, profesor Uniwersytetu Yale, od początku swojej kariery zajmuje się dziejami Europy Środkowo-Wschodniej. Prezentowane przez niego podejście ma charakter synkretyczny - zamiast na historii poszczególnych państw skupia się na wzajemnych oddziaływaniach politycznych i militarnych w regionie. Snyder opisał losy tego terytorium choćby w eseju "Rekonstrukcja narodów" - podjął w nim próbę uchwycenia przemian świadomości narodowej Polaków, Ukraińców, Białorusinów i Litwinów od Unii Brzeskiej po współczesność.

"Skrwawione ziemie" podejmują temat zbrodni dokonanych przez Hitlera i Stalina na terenach rozciągających się między wschodnią Polską a zachodnią Rosją. Snyder rzuca nowe światło na powszechnie znane fakty, ale przytacza też nieznane, zaskakujące dane. W oparciu o najświeższą dokumentację dowodzi, że działalność Stalina przyniosła zniszczenia porównywalne ze zbrodniami nazistów - choć niedokładnie w tym samym czasie.

Zdaniem Snydera nie można zresztą mówić o zabójczych praktykach jednego reżimu - hitlerowskiego bądź stalinowskiego - nie uwzględniając wzajemnych oddziaływań między nimi. Polityka prowadzona przez obu dyktatorów, zwieńczona paktem Ribbentrop-Mołotow, dała im zielone światło do mordów na ogromną skalę.

Amerykański historyk uzmysławia także, że komory gazowe - swoisty symbol II wojny światowej - były tylko jednym ze sposobów masowego unicestwiania ludności. Znacznie więcej ofiar zginęło od kul albo z głodu, rzecz jasna sztucznie wywołanego. Opisy Wielkiego Głodu na Ukrainie i związanych z nim aktów kanibalizmu przywodzą na myśl najmroczniejsze sceny z książek Cormaca McCarthyego.

"Skrwawione ziemie" to literatura historyczna wysokiej próby. Oprócz nowatorskiego ujęcia najbrutalniejszych wydarzeń XX wieku mamy tu przede wszystkim opowieść o ludziach, którzy, często przypadkowo, zderzyli się z bezwzględnymi reżimami - i polegli.

@RY1@i02/2011/102/i02.2011.102.196.0037.003.jpg@RY2@

Rozmawiała Anna Sidoruk

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.