Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo

Gazeta z papieru toaletowego

27 czerwca 2018

Maurizio Cattelan promował w Warszawie magazyn artystyczny, w którym jedynym tekstem jest stopka redakcyjna. Reszta to fotografie

Czym jest "Toilet Paper"? Artzinem nie, bo jakość wydawnicza pisma jest nieporównywalna z odbijanymi na ksero gazetkami. Tradycyjnym pismem o sztuce też nie, bo nie ma w nim analiz, polemik, aktualności z artystycznego parnasu. Tekst nie występuje wcale, poza stopką redakcyjną na tylnej okładce. Stąd etykieta promująca je jako "pismo nowej generacji". "Toilet Paper" jest magazynem niedostępnym w szerokiej dystrybucji i ukazuje się nieregularnie. Nazwisko Cattelana wyniesie go ponad wąski środowiskowy obieg.

Zadziała też drugie nazwisko - fotografa mody Pierpaolo Ferrariego, znanego m.in. z publikacjii w maagazynie "Uomo Vogue". Wypieszczone kadry w "Toilet Paper" to jego dzieło. Fama o artystycznym przedsięwzięciu Ferrariego przeniknęła do krwiobiegu świata mody.

Nazwa "Toilet Paper" jest ironicznym komentarzem do losu, jaki prędzej czy później spotyka wszystkie gazety. Mimo to Cattelan przekornie walczy o uwagę odbiorcy bombardowanego niezliczoną ilością obrazów. Wnioskując z jego kontestującego humoru, raczej nie ma złudzeń, że batalię wygra.

Samo pismo, choć skromne objętościowo, jest kompozycją starannie dobranych fotografii. Natura selekcjonera ujawniła się przy poprzednich przedsięwzięciach wydawniczych Cattelana - magazynach "Permanent Food" i "Charley". Tworzyły je zdjęcia pochodzące z różnych źródeł, tyle że użyte przez artystę w nowym kontekście.

Prace zamieszczone w "Toilet Paper" charakteryzuje typowa dla publikacji komercyjnych prostota kadru. Ale to tylko pozory - ten formalny minimalizm kryje bogactwo znaczeń. Maurizio Cattelan podaje dobrze znane kody artystyczne i znaki ikonograficzne w estetyce fashion, co ułatwia ich odbiór. A poprzez powtórzenie i umieszczenie ich w surrealistycznym nawiasie zaszczepia je na nowo w naszej podświadomości, podważając ich utrwalone znaczenia.

Popartowy, pastelowy wizerunek kobiety wydmuchującej dym z papierosa wprost na wydęte w stronę obiektywu brzuchy trzech mężczyzn nawiązuje do kampanii społecznych na rzecz ochrony zdrowia dziecka poczętego. Na innym, czarno-białym zdjęciu widzimy dziewczynkę próbującą niczym Alicja z Krainy Czarów przejść na drugą stronę lustra. Fotografia zrobiona w pionie została opublikowana horyzontalnie. Widz ulega złudzeniu - wydaje się, że siła ciążenia za chwilę przeniesie ją w inny wymiar, ale tak się nie dzieje.

Dwadzieścia obrazów ironicznie komentujących rzeczywistość tworzy najnowszy, drugi dopiero numer pisma. Cattelan śmieszy, tumani, przestrasza, ale robi to w mikroskali. Nie jest to rewolucja ani ewolucja. "W mojej sztuce są same dygresje - mówi artysta. Oglądając "Toilet Paper" doświadczamy ich wyjątkowo silnie.

W Polsce najnowsze wydanie "Toilet Paper" zostało objęte patronatem artystycznym CSW. Centrum zorganizowało też jego imprezę promocyjną. Kulminacją imprezy była debata telewizyjna i performance w jednym. Transmisją wydarzenia zainaugurowała działalność intenetowa telewizja Obieg TV , istniejąca pod egidą CSW. Obok projekcji zdjęć Ferrariego pokazane zostały ich narracyjne rozwinięcia w postaci krótkich filmów Youriego Ancaraniego.

Podczas promocji "Toilet Paper" w Zamku Ujazdowskim Maurizio Cattelan swoim zwyczajem schował się na widowni i przysłuchiwał dyskusji. W debacie z krytykami zastąpił go współtwórca projektu - Pierpaolo Ferrari.

@RY1@i02/2011/029/i02.2011.029.196.040a.001.jpg@RY2@

Jedna z fotografii zamieszczonych w "Toilet Paper"

Anna Sidoruk

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.