Antyperspirant
Obawiam się, że zaraziliśmy się od Amerykanów zamiłowaniem do rzeczy "naj". Nic się nie sprzeda, jeżeli na opakowaniu nie napisano, że jest najdłuższe, najszersze, najbardziej odjazdowe, najładniejsze, a przede wszystkim - największe. W ten sposób staliśmy się niewolnikami soków w kartonach tak dużych, że nie wymyślono jeszcze lodówek, w których by się mieściły. Mania rozmiaru wdarła się nawet do naszych łóżek - codziennie otrzymuję mejlowo propozycje powiększenia penisa. Wyliczyłem, że gdybym od pół roku korzystał z każdej z nich, to dziś, stojąc pod warszawskim Pałacem Kultury, sikałbym w parku w centrum Bydgoszczy.
Jednak branżą, która do perfekcji opanowała tworzenie produktów "naj", jest branża kosmetyczna. Jeśli wierzyć reklamom, produkcją szczoteczek do zębów zajmują się dzisiaj ci sami ludzie, którzy zaprojektowali prom Discovery, a same pasty do zębów są tak skuteczne, że jedna tubka jest w stanie wybielić cały szkielet tyranozaura w muzeum historii naturalnej. Ale rekord absurdu pobił producent pewnego dezodorantu. Ma on chronić kobiece pachy (i Bóg wie co jeszcze) przed potem i jego zapachem przez bite 72 godziny. Na miłość boską! Kto z was chciałby spotykać się z kobietą, która przez trzy dni się nie myje, tylko spryskuje bryzą w aerozolu? Teoretycznie takie cudo może się przydać np. jakiejś globtroterce przedzierającej się przez amazońską dżunglę. Tyle że jeżeli kobieta wycina maczetą krzaki i nosi na szyi rzemyk z zębem kajmana, to raczej nie tylko nie używa dezodorantów, ale wręcz uwielbia zapach potu - bo odstrasza dzikie zwierzęta.
Skorzystaj z promocyjnej subskrypcji
już od 9,90 zł za pierwszy miesiąc.
Zyskaj dostęp do treści.
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Skorzystaj z promocyjnej subskrypcji
już od 9,90 zł za pierwszy miesiąc.
Zyskaj dostęp do treści.
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.