Dziennik Gazeta Prawana logo

Gdy dom staje się więzieniem bez wyjścia, w ludziach budzą się agresja i sadyzm

31 marca 2020

Konsekwencją epidemii są nie tylko zakażeni. To również napięta sytuacja w rodzinach i przemoc

Paula Włodarczyk, psycholog, od 7 lat pracuje przy telefonie zaufania Fundacji Dajemy Dzieciom Siłę. – Z każdym dniem jest gorzej i słychać to w głosie dzieci, które do nas dzwonią. Jeszcze miesiąc temu mówiły, że nie wyobrażają sobie zamknięcia w domu z przemocowymi rodzicami. Potem zaczęły opowiadać, że ta przemoc już się dzieje, że jest coraz więcej alkoholu – mówi. Wiele dzieci z takich rodzin miało wypracowany latami system reagowania. Gdy zaczynało się źle dziać, snuły się po ulicach, wracały dopiero nocą. Dlatego nie krytykuje bezrefleksyjnie młodzieży, która dziś, mimo ograniczeń, wciąż wychodzi. Być może widzi w tym dla siebie mniejsze zło. – Dzieci mogą też do nas pisać maile. To ważne, bo gdy rodzice są obok, nie zawsze można swobodnie rozmawiać. Przed pandemią takich maili było 15–20 dziennie. Dziś – 50 i więcej – ocenia Paula Włodarczyk. Dlatego, co podkreśla, w działaniu telefonu nic się nie zmieniło. Dalej dyżurują psycholodzy i dalej, gdy trzeba, reagują w trybie nagłym. – Od stycznia do końca marca mieliśmy już 180 sytuacji, kiedy trzeba było alarmować policję czy pogotowie. Bo w domu dochodziło do aktów przemocy, bo dziecko było w trakcie próby samobójczej. Dla porównania w całym zeszłym roku było 519 takich sytuacji.

Pozostało 75% treści
Nie pozwól, by umknęło Ci to, co najważniejsze.
Skorzystaj z promocyjnej subskrypcji
już od 9,90 zł za pierwszy miesiąc.
Zyskaj dostęp do treści.

Możesz anulować w dowolnym momencie.
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.