Gazowy rozwód z Rosją w trudnych warunkach. Czy uda się zapełnić magazyny przed kolejną zimą?
Od soboty – w ramach planu stopniowego wygaszenia rosyjskiego importu – do UE przestała napływać część zakontraktowanych dostaw LNG z tego kierunku. W realiach kryzysu wywołanego blokadą cieśniny Ormuz to kolejny czynnik, który może skomplikować Europie zgromadzenie zapasów na następną zimę.
W sobotę na europejskim rynku gazu rozpoczęła się kolejna faza derusyfikacji. Na mocy rozporządzenia UE o pożegnaniu z rosyjskim gazem oraz przygotowaniu rozwodu naftowego wygasły krótkoterminowe, czyli maksymalnie roczne, kontrakty na gaz skroplony (LNG), które zawarto z rosyjskimi eksporterami do 17 czerwca ub.r. Za półtora miesiąca ich los podzielą analogiczne umowy na dostarczanie gazu rurociągami (do UE dociera on obecnie wyłącznie szlakiem południowym, przez Turcję). Kolejne etapy procesu, które mają doprowadzić do ostatecznego odcięcia się od rosyjskiego gazu, dotyczyć będą kontraktów wieloletnich: nastąpią odpowiednio 1 stycznia w przypadku LNG oraz jesienią 2027 r. wobec surowca dostarczanego gazociągami.
Spokój na gazowej giełdzie. Europa czuje się bezpiecznie?
Chociaż implementacja kolejnego ograniczenia importu rosyjskiego gazu przypada na napięty okres na globalnym rynku tego towaru – będący następstwem blokady strategicznej cieśniny Ormuz, przez którą prowadzą szlaki ok. 20 proc. globalnych dostaw LNG – w poniedziałkowych notowaniach gazu w holenderskim hubie TTF obyło się bez wielkich wahań. W ciągu dnia ceny oscylowały w granicach 44–45 euro za megawatogodzinę błękitnego paliwa w kontrakcie na maj. To o 4–5 euro więcej niż tydzień wcześniej.
Bądź na bieżąco ze zmianami w prawie i podatkach.
Czytaj raporty, analizy i wyjaśnienia ekspertów.
Bądź na bieżąco ze zmianami w prawie i podatkach.
Czytaj raporty, analizy i wyjaśnienia ekspertów.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.