Koniec ery elitarnej bizneswoman
Kiedyś ten termin był zarezerwowany dla nielicznych kobiet sukcesu przebijających szklany sufit w świecie zdominowanym przez mężczyzn. Dziś to element codzienności, a dla niektórych wręcz modny medialny szyld – zauważa Ilona Adamska, wydawczyni, przedsiębiorczyni, działaczka społeczna.
Przyjęło się uważać, że bizneswoman to kobieta aktywnie działająca w świecie biznesu. Czy to pojęcie na przestrzeni ostatnich lat wypełniło się jakąś nową treścią?
Nie mam wątpliwości, że to pojęcie przeszło ogromną transformację. Kiedyś bizneswoman funkcjonowała w znaczeniu niemal symbolicznym. Pojęcie to odnosiło się wyłącznie do kobiet, które odnosiły spektakularne, wręcz niedostępne dla ogółu, sukcesy finansowe. Myśleliśmy o kobietach piastujących najwyższe stanowiska menedżerskie w wielkich międzynarodowych korporacjach. Była to grupa wybitnie elitarna, wręcz hermetyczna.
A dzisiaj?
To pojęcie uległo zdecydowanemu poszerzeniu i odnosi się do bardzo różnych ról zawodowych, modeli przywództwa, a także stylów prowadzenia działalności. Tak się stało, bo zmieniła się struktura naszej gospodarki. Dziś wokół mnie jest mnóstwo kobiet, które nie są prezeskami wielkich spółek giełdowych, ale są pełnoprawnymi bizneswomen. Mówię tu o właścicielkach małych i średnich firm, o liderkach start-upów, o dziewczynach, które z sukcesem budują marki osobiste. Szczególnie widać to na Instagramie czy w ogóle w przestrzeni cyfrowej, gdzie kobiety rozwijają biznesy online.
Czy to pozytywna zmiana? Skoro dziś niemal co druga kobieta w sieci nazywa siebie bizneswoman, to czy to określenie jeszcze cokolwiek znaczy?
Szczerze mówiąc, ja sama przez długi czas nie lubiłam, gdy tak o mnie mówiono, ponieważ – w moim odczuciu – prawdziwa bizneswoman to była postać formatu pani dr Ireny Eris – kobieta budująca markę o zasięgu międzynarodowym, operująca ogromnym kapitałem. Ja na początku swojej drogi nie zarabiałam wielkich pieniędzy, więc czułam dysonans. Dzisiaj mam wrażenie, że nastąpiła pewna dewaluacja. Organizowałam przez lata konkursy takie jak „Lwice Biznesu” i przyznam szczerze, że czułam ogromny dyskomfort, gdy zgłaszały się do nich panie, które bardzo chciały uchodzić za symbol sukcesu, za ową „Lwicę”, a jednocześnie proponowały mi opłacenie pakietów sponsorskich w trzech ratach, bo zwyczajnie nie miały pieniędzy. To pokazuje pewną powierzchowność dzisiejszych czasów.
Do czego prowadzi sytuacja, w której każdy może nadać sobie taki tytuł bez względu na faktyczne osiągnięcia?
Konsekwencja jest jedna i dość bolesna: przestaniemy doceniać te kobiety, które faktycznie dokonały rzeczy niemożliwych. Wszystko się zleje w jedną masę. Zniknie poczucie wyjątkowości. Pojawia się więc pytanie: jak teraz wyłuskać z tego tłumu osoby naprawdę wybitne? Dzisiaj w jednej linii stawiamy bowiem kobiety budujące potężne organizacje z tymi, które dopiero zaczynają swoją przygodę z własną działalnością. Z jednej strony można powiedzieć, że to miara naszych czasów i może tak właśnie powinno być w nowoczesnym społeczeństwie – że bycie kobietą biznesu nie jest już niczym nadzwyczajnym, tylko jedną z naturalnych ról zawodowych w nowoczesnej gospodarce. Ale z drugiej strony, jako osoba, która od lat obserwuje ten rynek, bardzo żałuję tego prestiżu, który kiedyś towarzyszył temu słowu.
Skoro samo pojęcie ewoluowało, to czy zmienił się też zestaw cech, które powinna mieć współczesna bizneswoman?
Uważam, że zestaw tych cech uległ znaczącej modyfikacji. Do niedawna utożsamialiśmy sukces wyłącznie z wynikiem finansowym. Dzisiaj prawdziwa bizneswoman ma przede wszystkim realny wpływ – nie tylko na swój portfel, ale na otoczenie biznesowe i społeczne. Nie chciałabym takich kobiet nazywać influencerkami, bo to słowo bywa źle kojarzone, ale są to liderki, które inspirują, motywują i uczą innych. Obecnie stawia się na tzw. empatyczne przywództwo, często nazywane też przywództwem służebnym. Kolejna kwestia to świadome budowanie marki osobistej.
Dziesięć czy dwadzieścia lat temu pojęcie personal brandingu praktycznie nie istniało...
Tak, biznes tworzyło się w ciszy. Panowało przekonanie, że pieniądze i kariera lubią spokój, że lepiej się nie wychylać, nie chwalić, nie wychodzić przed szereg. Dzisiaj to niemożliwe. Musimy być w mediach, musimy się pokazywać, bo konkurencja jest ogromna. Wygrywają te kobiety, które potrafią swoją markę ekspertki zbudować i skutecznie ją komunikować. Zawsze powtarzam za Woodym Allenem, że 80 proc. sukcesu to umiejętność pokazania się. Kiedyś wymagano od nas skromności, dziś wymaga się od nas komunikowania sukcesu, by świat dowiedział się o tym, co robimy.
Jakie jeszcze cechy są niezbędne, by przetrwać i wygrywać w dzisiejszych realiach?
Dla mnie najważniejsze jest to, że współczesna bizneswoman traktuje biznes jako przestrzeń do realizacji wartości, a nie tylko jako źródło zysku. To jest ogromna zmiana pokoleniowa. Ja sama jestem tego przykładem – zrezygnowałam z prowadzenia agencji PR i klubu biznesowego, mimo że przynosiły mi one satysfakcjonujące dochody, na rzecz fundacji. Chciałam połączyć biznes z tym, co mi w duszy gra. Dzisiejsze liderki stawiają na edukację, na tysiące szkoleń i webinarów, wykorzystują sieci relacji, ale przede wszystkim działają z misją. Przyświeca im wyższy cel niż tylko status materialny. Kolejną cechą jest autentyczność.
Czyli co?
Żeby być sobą, trzeba najpierw wiedzieć, kim się jest – jak mawiał Jacek Santorski. Dzisiejsze kobiety biznesu nie chcą już spełniać cudzych oczekiwań. Są świadome, że bycie sobą wystawia je na hejt i krytykę, że wymaga umiejętności powiedzenia „nie” nawet osobom bliskim, ale daje to wolność, która jest bezcenna. Do tego dochodzi dbałość o równowagę, czyli słynny work-life balance. Dzisiejsza bizneswoman wie, że troska o siebie to nie egoizm, ale fundament efektywności w nowym projekcie biznesowym.
Czy w takim razie możemy mówić o nowej roli kobiety w biznesie?
Zdecydowanie tak. Tą nową rolą jest pokazywanie ludzkiej i wybitnie kobiecej twarzy biznesu. Skoro ponad jedna trzecia działalności gospodarczych w Polsce należy do kobiet, możemy mówić o pewnego rodzaju demokratyzacji przedsiębiorczości. Naszą misją jest pokazanie, że biznes to nie tylko męska rywalizacja, agresja i nieustępliwość. My wnosimy intuicję, z której mężczyźni często się podśmiewają, a która jest potężną kompetencją.
Czy jest jakaś lekcja, którą jako kobiety w biznesie musimy jeszcze odrobić, by wejść na wyższy poziom?
Najważniejszą lekcją jest lekcja solidarności i siostrzeństwa. To jest klucz do wszystkiego. Nasze badania pokazały, że tylko 30 proc. kobiet doświadczyło realnego wsparcia ze strony innych kobiet w pracy. To drastycznie mało. Prawie połowa badanych uważa, że to mężczyźni są wobec siebie bardziej lojalni. My mogłybyśmy być znacznie wyżej, gdybyśmy zrozumiały, że zamiast rywalizować, musimy się wzmacniać. Często powtarzam: to, jak traktujesz drugą kobietę, jest lustrem tego, jak traktujesz samą siebie. Jeśli kochasz i akceptujesz siebie, w innej kobiecie zobaczysz sojuszniczkę, a nie rywalkę. Drugą lekcją jest wolność definiowania siebie i prawo do zmiany drogi bez poczucia winy. Jeśli coś nam nie wychodzi – nie traktujmy tego jako porażki życiowej. Po prostu zmieńmy kierunek. Dzisiaj masa kobiet się przekwalifikowuje i to jest wspaniałe. Musimy nauczyć się budować wspólnotę.
Jaka będzie bizneswoman przyszłości?
Przede wszystkim pewna siebie i autentyczna. Chciałabym, żeby była też trochę szalona, w tym pozytywnym znaczeniu – żeby nie była sztywna, żeby kochała życie i akceptowała swoje wady. Perfekcjonizm nie jest zdrowy, on nas zabija. Bizneswoman przyszłości to kobieta, która zna swoje mocne i słabe strony, jest odporna na krytykę i nie boi się iść po swoje, dbając jednocześnie o swoje zdrowie psychiczne i odporność.
Rozmawiała: PAO
Do niedawna utożsamialiśmy sukces wyłącznie z wynikiem finansowym. Dziś prawdziwa bizneswoman ma przede wszystkim realny wpływ – nie tylko na swój portfel, ale na otoczenie biznesowe i społeczne. To liderka, która inspiruje, motywuje i uczy innych.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu