Rewolucja płacowa musi poczekać
dr Liwiusz Laska, Agnieszka Wołoszyn: Trzeba się liczyć z późniejszym terminem wejścia w życie przepisów o równości płac. Jednym z powodów jest brak uregulowań dotyczących organu równościowego.
W trakcie konsultacji napłynęło mnóstwo uwag do projektu ustawy o przejrzystości wynagrodzeń. Czy resort przewiduje w związku z tym jego modyfikację?
dr Liwiusz Laska: Proces legislacyjny wciąż trwa. Jesteśmy jeszcze na etapie przed Komitetem ds. Europejskich, a co się z tym wiąże, przed Komitetem Stałym Rady Ministrów. Nie mamy żadnej politycznej agendy, to jest bardzo trudny projekt techniczny, a naszym celem jest wypełnienie dyrektywy. Przypomnę jednak, że wszystko musi mieścić się w ramach dyrektywy. Braliśmy udział w pracach Komisji Europejskiej, piszemy tę ustawę już od ponad roku. Tymczasem widzimy duże niezrozumienie części organizacji, które chciałyby te kwestie uregulować zupełnie inaczej.
Czy zatem 7 czerwca 2026 r. to ostateczna data na wdrożenie przepisów unijnej dyrektywy z 2023 r. w sprawie wzmocnienia stosowania zasady równości wynagrodzeń dla mężczyzn i kobiet za taką samą pracę lub pracę o takiej samej wartości, czy firmy dostaną dłuższe vacatio legis?
dr Liwiusz Laska: Co do terminu, to moim zdaniem trzeba się liczyć z późniejszym wdrożeniem regulacji. Problem leży jednak poza naszym zakresem, dlatego trudno precyzyjnie określić, o jakim przesunięciu może być mowa. Chodzi o brak przepisów powołujących organ równościowy. Jako resort jesteśmy gotowi na wdrożenie regulacji. Co więcej, przygotowaliśmy też przepisy, zgodnie z którymi funkcję organu przejęłaby Państwowa Inspekcja Pracy. Zgadzam się, że im dłuższy termin na dostosowanie dla firm, tym lepiej. Nie mamy nic przeciwko, by wydłużyć vacatio legis, przykładowo o pół roku, tak by regulacja weszła z początkiem 2027 r., w zależności od postępu prac.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.