Wstęp - Polska jedną wielką strefą. Idzie nowe, teraz państwo zadba o mniejszych
C ała Polska jedną wielką strefą ekonomiczną – tak marketingowo reklamowany jest przez rząd projekt ustawy o wspieraniu nowych inwestycji. Jednak jeśli przyjrzeć się dokładniej nowym przepisom (czekają na publikację w Dzienniku Ustaw i jak wszystko wskazuje, wejdą w życie na początku lipca) – to nie dla wszystkich ta strefa będzie jednakowo wielka. Wygląda bowiem na to, że zmieni się układ sił, i to nie tylko na poziomie inwestującego biznesu, ale i na poziomie decyzyjnym.
Do tej pory w specjalnych strefach ekonomicznych brylowali przede wszystkim duzi gracze. Po zmianach zaś bez wątpienia do gry mocniej wejdą mali przedsiębiorcy, w tym start-upy. A to dlatego, że rząd stawia nacisk na innowacyjność, a także daje wyraźne preferencje dla mikro, małych i średnich firm. Duzi będą mieli bardziej pod górkę, bo aby skorzystać z ulg podatkowych, będą musieli zainwestować często niebotycznie więcej niż do tej pory (np. w gminach o najwyższym bezrobociu co najmniej 100 mln zł, czyli 230 razy więcej niż w dotychczasowej SSE). Albo – alternatywnie – zadowolić się inwestycją w gorszej lokalizacji, ale tańszą, bo stopa bezrobocia w powiecie będzie na tyle wysoka, by można obniżyć finansowy próg inwestycji. Rząd nie ukrywa, że nowe przepisy skrojono tak, aby tych największych trochę na siłę przekierować do rejonów biedniejszych. Ale czy rzeczywiście one zyskają? Pewności nie ma, bo o ile dziś samorządy mają dość duży wpływ na inwestycje, to od lipca ich rola będzie dużo mniejsza, bo na czoło rozdającego karty wysuwa się resort rozwoju i spółki zarządzające SSE.
Samorządy mają przy tym wszystkim istotną obawę, że zaproponowany system to krok w stronę gospodarki centralnie planowanej. Ale mimo wszystko są włodarze, którzy posiadając swoją mocną ofertę dla inwestorów, czują się pewnie nawet w tych nowych warunkach. Wiedzą bowiem, że niektóre firmy przyjdą do nich, nawet jeśli rząd widziałby dla nich lokalizację gdzie indziej. Jak zatem widać, ci leniwi, nawet o największej stopie bezrobocia, raczej nie mają co liczyć, że nagle zostaną zasypani setkami ofert. Niezależnie od tego, czy Polska będzie całą strefą, czy nie – manna sama z nieba nie spadnie. ©℗
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu