Co poświęcilibyśmy za walkę z ETS? Tania energia cenniejsza niż unijne fundusze [SONDAŻ DGP]
Polacy uwierzyli, że opłaty za emisje są kluczową przyczyną wysokich rachunków za energię. Ponad połowa z nas jest za ograniczeniem stosowania unijnego systemu ETS, nawet za cenę kryzysu w relacjach z Brukselą – wynika z sondażu zrealizowanego na zamówienie DGP. W ocenie ekspertów to wynik alarmujący.
Jak wynika z sondażu wykonanego przez SW Research, potencjalne sankcje związane z dostępem do wspólnego rynku czy funduszy, na które wskazaliśmy jako podstawowe ryzyka związane z ograniczaniem stosowania ETS, nie robią wrażenia na ponad 50 proc. badanych, z czego niemal co czwarty wybiera odpowiedź zdecydowanie za wejściem na tę ścieżkę. Odwrotne zdanie deklaruje niespełna jedna czwarta respondentów. Pozostali wybierają opcję „trudno powiedzieć”.
Żyzny grunt dla polexitu? „To nie mandat do demontażu systemu“
– To niepokojąco wysoki wynik i papierek lakmusowy tego, jak łatwy do przeforsowania mógłby być w Polsce polexit – uważa Michał Hetmański, prezes Fundacji Instrat. – Przeciętny Polak nie widzi w ETS mechanizmu rynkowego, który ma stymulować transformację, tylko bezpośrednią przyczynę wysokich rachunków za prąd i ciepło. To „podatek”, który boli tu i teraz – komentuje Piotr Arak, główny ekonomista VeloBanku. – Jeśli UE nie zmieni podejścia do tego mechanizmu, nie uelastyczni go lub nie zaproponuje realnych ulg, które ludzie odczują w portfelach, będzie miała potężny problem. Polska nie jest tu odosobnionym przypadkiem, ale u nas, ze względu na miks energetyczny, te emocje są najsilniejsze – dodaje Arak.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.