Sojusznicze spięcie o „lex Netflix”. „Niemcy traktują nas jak skarbonkę”
Zdecydowaną reakcję USA wywołał projekt ustawy zobowiązującej serwisy streamingowe i nadawców telewizyjnych do inwestowania określonej kwoty w niemiecki i europejski przemysł filmowy. Rząd Friedricha Merza odpiera zarzuty, jakoby wziął na celownik konkretne firmy, i mówi o konieczności podniesienia konkurencyjności sektora audiowizualnego.
Na mocy nowych regulacji serwisy streamingowe oraz tradycyjni nadawcy telewizyjni będą musieli przeznaczać – pod groźbą kar finansowych – co najmniej 8 proc. rocznych przychodów osiągniętych w Niemczech na krajowy sektor filmowy. Choć gros środków wesprze produkcję niemieckojęzycznych dzieł audiowizualnych, w gronie potencjalnych beneficjentów projektodawcy uwzględnili również twórców z innych krajów Unii Europejskiej. Ustawa przyjęta w ubiegłym tygodniu na szczeblu rządowym i oczekująca na zatwierdzenie przez parlament przewiduje także zachęty dla tych podmiotów, które chciałyby zainwestować większe środki niż te wynikające ze wspomnianego progu. W 2026 r. niemieckie władze planują podwoić wysokość publicznego funduszu wsparcia dla twórców filmowych do kwoty 250 mln euro.
Skorzystaj z promocyjnej subskrypcji
już od 9,90 zł za pierwszy miesiąc.
Zyskaj dostęp do treści.
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Skorzystaj z promocyjnej subskrypcji
już od 9,90 zł za pierwszy miesiąc.
Zyskaj dostęp do treści.
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.