Projekt jądrowy osiągnął masę krytyczną? Prezes PEJ: czas dyskusji za nami, dziś priorytetem jest skuteczna realizacja [WYWIAD DGP]
Woszczyk: Zarządzanie ryzykiem niekiedy oznacza… akceptację ryzyka. Oczywiste jest, że są takie okoliczności, które powodują, że przebieg inwestycji w elektrownię jądrową musi wyglądać inaczej niż sobie to zaplanowaliśmy. „Wąskim gardłem” jest administracja. Do rozważenia jest przesunięcie części środków zaplanowanych w budżecie państwa dla PEJ na jej wzmocnienie.
Polski atom AD 2026. Czy tym razem się uda?
Wejście w rolę prezesa PEJ to pana drugie zetknięcie z projektem jądrowym. W poprzedniczce tej spółki – PGE EJ1 – stał pan na czele rady nadzorczej. Jakie to uczucie wrócić do projektu po ponad dziesięciu latach – jeśli w ogóle po tak długim czasie można jeszcze mówić o powrocie?
To jedyny taki projekt w Polsce – i de facto wiele niestandardowych wyzwań, co osobiście tylko dodatkowo mnie motywuje, więc jestem wdzięczny, że mogłem do niego wrócić. Wciąż pracuje przy nim trochę ludzi, którzy tworzyli go jeszcze w czasach PGE EJ1. To im, w dużej mierze, zawdzięczamy naszą pamięć instytucjonalną. Wierzę, że ostatecznie uda się tę długą historię projektu przekuć w atut i uniknąć dzięki zdobytym doświadczeniom popełnienia błędów – szczególnie tych, które zdarzyły się w innych projektach jądrowych na świecie.
Można powiedzieć, że stadium, w którym pożegnał się pan z atomem po raz pierwszy, było dla inwestycji na Pomorzu tym, czym dla drugiej elektrowni jest obecny etap prac. Przedbiegiem, w którym obserwujemy dopiero wyznaczanie parametrów dla właściwego procesu decyzyjnego w sprawach takich jak wybór technologii czy lokalizacji.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.