Dziennik Gazeta Prawana logo

Atom po kanadyjsku. Czy wniesie „powiew świeżości” do wyścigu po drugą elektrownię?

Elektrownia jądrowa Cernavodă
W niedalekiej Rumunii w eksploatacji są dwa reaktory CANDU, a dwa kolejne czekają na ostateczną decyzję inwestycyjnąHaSt / Wikimedia Commons
dzisiaj, 18:30
Ten tekst przeczytasz w 11 minut

Specyfika technologii – w tym niezależność od usług wzbogacania uranu – oraz atrakcyjne warunki finansowe, które ma oferować Ottawa. Te atuty budują status „czarnego konia” reaktorów CANDU w rywalizacji o kolejną po Choczewie inwestycję jądrową planowaną przez polski rząd.

Ani wielki, ani mały. Kanada stawia na reaktory „wagi średniej”

Cztery reaktory Enhanced CANDU 6 (EC6) – każdy o mocy 750 MW brutto – to promowana przez Kanadyjczyków oferta w postępowaniu na drugą elektrownię jądrową (EJ2), która ma powstać w centralnej części Polski. Według ministra energii i zasobów naturalnych Tima Hodgsona, który prezentował ją w Warszawie, przybliżona wartość tego projektu to 45-50 mld dol. kanadyjskich, czyli ekwiwalent 117-130 mld zł (40-44 mln zł za megawat netto). Z tego 60-70 proc. środków może, jego zdaniem, zasilić polski łańcuch dostaw. – To perspektywa ogromnychkorzyści dla Polski, znacznie większych niż alternatywne opcje, ale także wielka szansa dla Kanady – podkreślał polityk, odpowiadając na pytanie DGP.

Jak mówił Gary Rose, szef Candu International, spółki odpowiedzialnej za międzynarodowe projekty związane z kanadyjską technologią, są to bardzo wstępne szacunki kosztów potencjalnej drugiej inwestycji jądrowej w Polsce. Nie uwzględniają one wielu parametrów i koniecznych decyzji dotyczących modelu kontraktacji czy wyboru poddostawców. – Jesteśmy przekonani, że koszt budowy reaktora CANDU (...) będzie niższy niż w przypadku alternatywnych technologii – zaznaczył.

Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.