Dziennik Gazeta Prawana logo

Komu sprzyja przedłużająca się debata na temat Zondacrypto?

kryptowaluty mica aplikacje lipiec 2026
Czy afera związana z Zondacrypto to przelotny epizod burzliwego świata kryptoaktywów, czy początek twardego rozliczania organów, którego skutki będą się ciągnąć latami?Shutterstock
8 czerwca, 21:00

Czy afera związana z Zondacrypto to przelotny epizod burzliwego świata kryptoaktywów, czy początek twardego rozliczania organów, którego skutki będą się ciągnąć latami?

8f5a2744-e431-49d5-804d-c5f4f5fa4201-39154052.jpg

Od kilku tygodni informacje na temat giełdy Zondacrypto wyskakują jak z lodówki. Część obserwatorów wskazuje, że może właśnie jesteśmy świadkami preludium opowieści, do której za kilka lat będziemy wracać z takim samym ciężarem, z jakim dziś się mówi o kredytach frankowych jako o sprawie, która trwale zmieniła relacje między rynkiem, państwem i klientem.

Część opisuje jednak rzeczoną sprawę jako burzę w szklance wody, przypominając chociażby przeszłe kryzysy na rynku finansowym. Kiedy niepokojące informacje na temat Zondy zaczęły wyciekać do mediów, wielu z nas przewróciło oczami, mówiąc „a nie mówiłem”. Wielu pomyślało, iż moment, w którym upubliczniono problemy giełdy, nie był przypadkowy. Zainteresowani w zależności od chęci lobbowania na rzecz określonej narracji szafują określeniem „afera”.

Autor niniejszego komentarza skłania się ku bardziej powściągliwemu opisywaniu tej sprawy, traktując tego rodzaju narrację jako daleko idącą medialną etykietę. Komentarz nie ma na celu szczegółowej analizy sytuacji prawnej poszkodowanych oraz platformy, lecz próbę pokazania pewnego koniunkturalizmu kilku grup interesu, które w obliczu kryzysu szukają dla siebie nowych pól wpływu. Temat ten nie jest bowiem tylko technicznym problemem giełdy z blokadami wypłat.

Zawsze w takich sytuacjach należy się zastanowić, czy strata setek milionów złotych to katastrofa, w której wszyscy są wyłącznie ofiarami. Otóż niezupełnie. Historia uczy, że w obliczu kryzysów jedni tracą majątki, inni budują pozycję, a jeszcze inni po prostu zarabiają. Recesje i finansowe załamania rzadko bywają egalitarne. Podobnie jest i dziś: wydarzenia takie jak sprawa Zondy dla jednych oznaczają dramat, dla innych okazję.

Kto zyska na kryzysie związanym z Zondacrypto?

Warto pokrótce opisać dynamikę wydarzeń. Historia Zondy nie zaczyna się dzisiaj. Zonda to następca BitBay, swego czasu największej polskiej giełdy kryptowalut, obecnej na rynku od 2014 r. Od kilku tygodni w przestrzeni publicznej mogliśmy usłyszeć, że klienci zaczęli się skarżyć na blokadę wypłat środków. Początkowe sygnały ostrzegawcze zmieniły się w dramatyczny brak pewności co do kondycji finansowej firmy. Kulminacja nastąpiła, gdy giełda przestała realizować wypłaty, a szef Zondacrypto miał z paszportem izraelskim się schronić poza Polską. Losy krajowej ustawy o rynku kryptoaktywów od początku były wyboiste.

Dotychczas przez wiele miesięcy dyskutowaliśmy o tym, czy polski rynek krypto zostanie objęty spójnym, stabilnym reżimem regulacyjnym. Obecnie doszliśmy do etapu, w którym postuluje się tak kuriozalne rozwiązania, jak zapisanie odpowiedzialności Skarbu Państwa za szkody wyrządzone blokadą rachunku czy zrównanie prowadzenia działalności w zakresie kryptoaktywów z nieuczciwą praktyką rynkową. Wszyscy wiemy, że nie tędy droga. W obecnym stanie niepewności regulacyjnej, przy zachwianym zaufaniu inwestorów i odpływie kapitału do jurysdykcji postrzeganych jako stabilniejsze, trudno mieć złudzenia, że ten rynek w dotychczasowej formule da się jeszcze uratować. Warto zatem zadać sobie pytanie, kto na tej sytuacji najbardziej zyska?

W przeszłych kryzysach, takich jak GetBack czy Amber Gold, moment destabilizacji był często przesłanką do ostrzejszego działania wymiaru sprawiedliwości i prokuratury. W przypadku Zondy Prokuratura Regionalna w Katowicach prowadzi już śledztwo w sprawie możliwych przestępstw finansowych. Dla sądów i prokuratury jest to okazja do pokazania sprawczości: szybkie stawianie zarzutów, głośne postępowania i wysokie stawki przyciągają uwagę opinii publicznej. To dobry moment na budowanie reputacji instytucji niezależnych, które są przygotowane do walki ze zdigitalizowanym półświatkiem finansowym.

Konsekwencje afery Zondacrypto

W kontekście sądów nie sposób pominąć podwójnego wymiaru ewentualnych konsekwencji. Z jednej strony realne jest ryzyko swoistego zalania wymiaru sprawiedliwości falą pozwów na wzór spraw frankowych czy sporów dotyczących WIBOR. Tego rodzaju postępowania, jak wiemy, na lata sparaliżowały wydziały cywilne. Z drugiej strony warto mieć na uwadze aspekt fiskalny: każda sprawa i apelacja to kolejne wpływy z opłat sądowych, a przy sporach liczonych w setkach milionów złotych skala tych opłat może być znacząca. Kryzys może więc oznaczać dla sądów obciążenie organizacyjne, ale także istotny strumień dochodów do budżetu państwa. Póki co dominuje sceptycyzm co do dochodzenia roszczeń w postępowaniach cywilnych, w ocenie autora słuszny.

Przez lata rynek kryptoaktywów w Polsce działał na granicy prawnego chaosu, w którym brakowało jasnych zasad i równych warunków dla przedsiębiorców z branży. Właśnie ten chaos Komisja Nadzoru Finansowego próbowała przedstawiać jako argument za koniecznością wzmocnienia nadzoru nad tym rynkiem. Dla KNF każdy tego rodzaju kryzys to asumpt do dyskusji o wzmocnieniu nadzoru.

Ważne

Poprzez kryzys Zondy można uzasadniać większe uprawnienia KNF, obowiązkowe rejestry i licencje, surowsze sankcje. Kilka dni przed redagowaniem niniejszego komentarza Sejm głosował nad kolejnym, trzecim już projektem ustawy, przewidującym zaostrzenie kar za przestępstwa związane z kryptoaktywami.

Z perspektywy KNF sytuacja ta wcale nie musi oznaczać wzmocnienia pozycji, lecz przede wszystkim realne ryzyko. W warunkach opóźnień legislacyjnych i faktycznego zahamowania rozwoju krajowego rynku trudno mówić o perspektywie stabilnych wpływów z opłat czy kar administracyjnych, które mogłyby równoważyć koszty kryzysu wizerunkowego i potencjalnych sporów sądowych. Warto jednak zaznaczyć, że jeżeli w przyszłości pojawią się spory sądowe wokół odpowiedzialności Skarbu Państwa w kontekście Zondy, to ich oś prawdopodobnie będzie się koncentrować wokół zaniechań legislacyjnych, a nie samego nadzoru, który może działać wyłącznie w granicach przyznanych mu ustawowo kompetencji (w tym przypadku braku).

Narracja polityczna i straty klientów Zondacrypto

Nie jest także tajemnicą, że sprawa Zondy została szybko wpisana w narrację polityczną. Głośne komentarze o wpływach określonych środowisk na procedury ustawodawcze nie są przypadkowe. W tle toczy się bitwa o to, czy Polska powinna mieć restrykcyjne czy liberalne regulacje, a Zonda stała się punktem symbolicznym tej debaty. Weto prezydenta do ustawy jeszcze bardziej dolało oliwy do ognia i zostało powiązane z całą sprawą. W sektorze FinTech i nowych technologii każda burza wokół firmy takiej jak Zonda to sygnał alarmowy i mobilizacja. Firmy technologiczne i startupy kryptowalutowe nie chcą nowych, duszących regulacji.

Dla nich sprawa Zondy, stanowiąca centralny przykład niewłaściwie działającego rynku, jest groźna, ale stanowi też pretekst do lobbingu na rzecz rozwiązań regulacyjnych opartych na samoregulacji. Dla pełnomocników i lobbystów branży to okazja do debaty publicznej, gdzie ścierają się argumenty o bezpieczeństwie użytkowników i innowacjach. Nie ma jednak co ukrywać, największą stratę ponieśli klienci, którzy nie mogą wypłacić swoich środków. To oni szukają pełnomocników, którzy poprowadzą ich sprawy.

W świetle kryzysów takich jak Amber Gold to reprezentanci konsumentów potrafią przejąć medialną inicjatywę i zdobywać głośne sprawy z wysokimi wartościami przedmiotu sporu. To jednocześnie kolejna przestrzeń dla podmiotów funkcjonujących obok tradycyjnych kancelarii prawnych – w tym kontekście warto odnotować, że równolegle do prób uregulowania rynku krypto ustawodawca podjął działania zmierzające do wzmocnienia przejrzystości rynku usług prawnych i zaufania do profesjonalnych pełnomocników, czego przykładem jest ustawa z dnia 15 maja 2026 r. o zmianie ustawy o radcach prawnych (Dz.U. z 2026 r. poz. 731), wzmacniająca m.in. ochronę oznaczenia kancelarii radców prawnych.

Na dziś optymistycznym sygnałem jest to, że nie widać masowego, populistycznego zabiegania o klientów ani agresywnych kampanii zachęcających do natychmiastowego powierzania spraw kancelariom. Dominują raczej wyważone komunikaty i oczekiwanie na ustalenia prokuratury, co sprzyja spokojniejszej ocenie sytuacji i ogranicza ryzyko pochopnych decyzji procesowych. Nie można jednak wykluczyć, że przedłużające się śledztwo i narastająca frustracja poszkodowanych zmienią w przyszłości tę dynamikę.

Ile stracili klienci Zondy?

Jeżeli spojrzymy na skalę strat klientów Zondy w kontekście największych skandali finansowych ostatnich lat w Polsce, różnice są bardzo wymowne i dobrze obrazują, jak duże były tamte kryzysy. W przypadku Zondy śledztwo prokuratury szacuje obecnie szkodę na co najmniej 350 mln zł, choć to dopiero wstępna ocena i wartość ta najprawdopodobniej wzrośnie. Dla porównania jeden z najbardziej znanych kryzysów na krajowym rynku finansowym, tj. Amber Gold, doprowadził do strat dla poszkodowanych klientów szacowanych przez organy ścigania na ok. 850 mln zł. Z kolei w ramach sprawy GetBack straty inwestorów rozciągały się już w miliardach złotych. Szacunki mówią o wartościach rzędu 2,5–3,5 mld zł.

Autor nie bagatelizuje znaczenia ani potencjalnej skali opisywanych zdarzeń, jednak na obecnym etapie brak jest wystarczających podstaw, aby w sposób bezpośredni zestawiać sytuację Zondy z przypadkami GetBack czy Amber Gold, które miały odmienny charakter, skalę oraz utrwalony w sferze publicznej obraz. Warto pamiętać, że Amber Gold i GetBack dotyczyły niejednokrotnie produktów sprzedawanych za pośrednictwem banków czy parabanków, natomiast Zonda wpisuje się w nowy rodzaj ryzyka, który do tej pory w Polsce był słabiej regulowany i nadzorowany, co samo w sobie ma wpływ na percepcję tych strat i skalę niepewności.

Zondacrypto - lustro słabości

Zonda to nie tylko problem jednej firmy. To lustro słabości polskiego sektora FinTech, mechanizmów nadzoru i polityki regulacyjnej. Jeśli znajdziemy tu coś więcej niż tylko upadek giełdy, to właśnie historię o tym, jak każdy kryzys bywa instrumentem w większych grach interesów. W tej sytuacji warto przede wszystkim zachować spokój i rozwagę zarówno przy ocenie własnej sytuacji prawnej, jak i przy wyborze doradców. Ostatecznie bowiem zaufanie do rynku usług prawnych budują nie doraźny marketing czy emocje towarzyszące kryzysowi, lecz etyka wykonywania zawodu, odpowiedzialność profesjonalnych pełnomocników oraz siła skonsolidowanego samorządu zawodowego. ©

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.