Dziennik Gazeta Prawana logo

Prezes PSE: Nie chcemy uderzać w deweloperów OZE. Ale najwięksi z nich mają szafy pełne projektów, z których realnych jest może 10-20 proc.

sieci energetyczne
- Zgadzam się jednak, że wejście ustawy w życie może spowodować przecenę projektów – część deweloperów będzie sprzedawać je taniej, by odzyskać choć część środków przed utratą warunków przyłączenia - mówi Grzegorz Onichimowski, prezes PSE.
25 stycznia, 20:00
aktualizacja 26 stycznia, 08:33
Ten tekst przeczytasz w 7 minut

- Development projektów OZE to legalny i potrzebny segment rynku. Problem w tym, że system wymknął się spod kontroli. Brakuje realnej alternatywy dla kupowania warunków przyłączenia, a inwestorom trudno przeprowadzić proces od zera - mówi DGP Grzegorz Onichimowski, prezes Polskich Sieci Elektroenergetycznych (PSE). Tłumaczy możliwe skutki ustawy sieciowej i wyjaśnia, dlaczego inwestowanie w OZE "to nie zabawa dla ludzi, którzy mają dziury w kieszeniach".

Jednym z celów ustawy sieciowej ma być walka z tzw. „projektami widmo” – projektami OZE, które mają wydane warunki przyłączenia lub podpisane umowy przyłączeniowe, ale nigdy nie powstają. Skąd wziął się ten problem?

Grzegorz Onichimowski, prezes zarządu, Polskie Sieci Elektroenergetyczne
Grzegorz Onichimowski, prezes Polskich Sieci Elektroenergetycznych

Aby jakakolwiek inwestycja w odnawialne źródła energii czy centrum danych miała sens, musi zostać podłączona do sieci. Dynamiczny rozwój OZE wymaga od operatorów równie dynamicznej rozbudowy infrastruktury, aby móc przyłączać kolejne źródła. Prawo energetyczne – zarówno w Polsce, jak i w wielu krajach europejskich – pozwalało przez lata na składanie wniosków o przyłączenie z zasadzie bez ponoszenia istotnych kosztów, a w przypadku mniejszych systemów dystrybucyjnych nawet bez żadnych opłat.

W praktyce oznaczało to, że każdy mógł zadeklarować chęć podłączenia instalacji, a operator – PSE lub operatorzy systemów dystrybucyjnych – musiał sprawdzić możliwość przyłączenia i określić warunki, których ważność wynosiła 2 lata. Po podpisaniu umowy przyłączeniowej te zobowiązania były rozciągane na wiele lat w przyszłość. W przypadku projektów realizowanych, nie ma z tym żadnego problemu, moc przyłączeniowa jest dla nich zarezerwowana i czekamy na finalizację. Niestety duża część projektów nie była realizowana.

Źródło: edgp.gazetaprawna.pl/Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.