Kopalnie znad Dniepru na sprzedaż
Ukraina
Kijów zamierza do końca dekady sprywatyzować sektor węglowy. Na bogate złoża ostrzą sobie zęby powiązani z władzą oligarchowie. Chodzi o prawie 120 kopalń.
Według propozycji przygotowanych przez ministerstwo energetyki i przemysłu węglowego w pierwszym etapie rząd zidentyfikuje kopalnie atrakcyjne dla potencjalnych inwestorów i te, które taniej będzie zamknąć. Sprzedaż ma pomóc w modernizacji sektora i umożliwić osiągnięcie samowystarczalności w tej sferze. W 2030 r. Ukraina ma wydobywać 115 mln ton węgla rocznie.
Część analityków ma wiele uwag do projektu zmian. - Nikt w Europie nie zużywa takiej ilości surowców jak Ukraina. Strategia w rzeczywistości konserwuje opłakany stan naszej energetyki - mówił tygodnikowi "Dzerkało Tyżnia" przewodniczący Komitetu Niezależności Energetycznej Iwan Nadiejin. Według niego Kijów powinien raczej stawiać na nowocześniejsze źródła energii.
Ukraińskie kopalnie ze względu na niskie koszty pracy i wysokie ceny surowca na światowych rynkach mogą być jednak atrakcyjną inwestycją dla oligarchów. Nawet prywatne ośrodki wydobywcze mogą bowiem liczyć na dotacje z budżetu, jeśli tylko przynoszą straty (choć rząd zapowiada wycofanie się z tego). W tym roku w grę wchodzi 7 mld hrywien (2,9 mld zł). W efekcie pojawia się pokusa nacjonalizacji strat, czyli sytuacja, w której zarządcy celowo wykazują straty, by pozyskać środki z kasy państwa.
Jako potencjalnych kupców wymienia się najbogatszego Ukraińca Rinata Achmetowa i nieco mniej majętnego, ale dysponującego większym doświadczeniem w branży węglowej Wiktora Nusenkisa.
Michał Potocki
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu