Banki zaczęły dostrzegać firmy prowadzące biznes w internecie
Poszerza się oferta produktów, których celem jest już nie tylko finansowanie zakupów w sieci, czyli klientów e-sklepów, ale zadbanie o bieżącą płynność firm parających się e-handlem
– Handel elektroniczny jest traktowany jako branża podwyższonego ryzyka. Są oczywiście banki, które chcą kredytować takie firmy, ale zazwyczaj muszą one wykazać duże obroty, co może eliminować najmniejszych sprzedawców. Do tego dochodzi dodatkowe zabezpieczenie, konieczność dostarczenia dokumentów finansowych firmy – bilans albo księga przychodów i rozchodów – oraz zaświadczeń z ZUS, urzędu skarbowego – wyjaśnia Ewa Kraińska, meneger w Allegro.
Teraz sprzedawcy działający na tej platformie zyskali dostęp do pożyczki gotówkowej i kredytu w rachunku bieżącym w mBanku. Wysokość finansowania będzie zależała od wielkości sprzedaży. Oferta jest kierowana do małych i średnich sprzedawców, prowadzących firmy w formie jednoosobowych działalności gospodarczych, którzy funkcjonują przynajmniej rok kalendarzowy i nie mają negatywnych opinii na Allegro. Według Kraińskiej, te warunki spełnia ponad połowa profesjonalnie sprzedających na platformie. Maksymalna kwota kredytu to obecnie 100 tys. zł, choć są plany, by została powiększona. W przyszłości oferta ma również objąć przedsiębiorców prowadzących działalność w innej formie prawnej niż JDG. Z punktu widzenia kredytobiorcy koszt to 3 proc. prowizji wstępnej, a oprocentowanie ma być równe trzymiesięcznej stawce WIBOR (obecnie 1,72 proc.) powiększonej o 6,7 pkt proc. marży.
Dla Allegro to sposób na poprawienie płynności finansowej sprzedawców, a więc i potencjalne większe obroty. Dla banku – sposób na pozyskanie nowych klientów. – Zakładamy, że to finansowanie w około połowie będzie dotyczyło klientów, którzy mają relację z mBankiem. Jeśli chodzi o drugą połowę, to owszem, widzimy to jako sposób akwizycji klienta zewnętrznego – mówi Piotr Teodorczyk, dyr. departamentu klienta firmowego w mBanku. I dodaje: – Przy otwarciu relacji kredytowej rachunek nie jest wymagany we wszystkich ścieżkach pozyskania klienta. Ale będziemy chcieli, żeby relacja z bankiem się pogłębiała. Będziemy więc proponować również otwarcie rachunku. – Testujemy różnego rodzaju rozwiązania. Patrzymy, jak rynek zareaguje. Na tę chwilę nie chciałbym się dzielić informacją, jakie mamy założenia, jeśli chodzi o wielkość sprzedaży tego produktu – zastrzega Teodorczyk.
Trochę inny pomysł, ale w ostatecznym rozrachunku dający podobny efekt, ma ING Bank Śląski. Ta instytucja niedawno wprowadziła do oferty bramkę „imoje”, służącą rozliczaniu transakcji przez sklepy internetowe. Prócz zwykłych funkcji ma ona jeszcze jedną, poprawiającą płynność e-sklepu – pozwala na zakupy z odroczoną płatnością.
Wykorzystano do tego należącą do grupy ING czeską firmę Twisto. Jej algorytmy oceniają w czasie rzeczywistym klienta, który chce zapłacić za zakupy w sklepie internetowym z opóźnieniem. Jeśli decyzja jest pozytywna, handlowiec dostaje zapłatę następnego dnia po transakcji, a klient może odłożyć płatność o trzy tygodnie. Tu w grę wchodzi więc ryzyko kredytowe klienta, a nie sklepu, ale beneficjentami są obie strony – kupujący ma towar wcześniej, sprzedający od razu widzi pieniądze na koncie. Według przedstawicieli banku to rozwiązanie powinno skutkować np. większą równomiernością zakupów w sklepie w ciągu miesiąca. Z analiz ING wynika, że szczyt zakupowy w polskim e-commerce to kilka dni na przełomie miesiąca, kiedy klienci otrzymują wynagrodzenie, później chęć do zakupów nieco spada.
Ułatwienie nie wiąże się z dodatkowymi kosztami dla żadnej ze stron. Sklep musi mieć jednak rachunek w ING BSK, który jest powiązany z „imoje”. I ponosi koszty transakcji – tych jednak przy płatnościach innych niż gotówkowe trudno uniknąć. Każdy sklep negocjuje własną stawkę. Poziom wyjściowy to 1,4 proc. wartości transakcji.
– Płatność z Twisto nie jest droższa. Co ważne, ewentualny problem z płatnością to kwestia Twisto, a nie e-sklepu – podkreśla Rafał Zych, dyrektor ING Innovation Lab. Po sfinalizowaniu transakcji handlowiec nie ma już powodu do zmartwienia. Klient, na którego koncie nie będzie środków w wyznaczonym terminie, musi liczyć się z karnymi opłatami w wysokości 10 zł za każdy tydzień opóźnienia.
Opcję Twisto można wykorzystywać przy zakupach wartych maksymalnie kilkaset złotych. Co oznacza, że w grę wchodzi np. zakup drobnej elektroniki. Według banku pomysł dobrze się sprawdza np. w sprzedaży książek, ponieważ po pierwsze jednostkowa kwota nie jest duża, a po drugie – ci, którzy czytają, są zwykle zdyscyplinowanymi płatnikami.
– Opóźniona płatność to rzeczywista potrzeba klientów. Liczymy na to, że w ciągu półtora roku z bramki „imoje” zacznie korzystać 3,5 tys. e-sklepów. A później kolejne kilka tysięcy podmiotów zacznie oferować swoje produkty w internecie – mówi Michał Bolesławski, wiceprezes ING BSK.
PKO BP od niedawna daje swoim firmowym klientom możliwość założenia e-sklepu z poziomu serwisu bankowości internetowej na platformie Shoplo. „Klienci mogą skorzystać z gotowych szablonów lub stworzyć witrynę według własnego projektu. Platforma jest zintegrowana ze wszystkimi największymi systemami płatności internetowych, a także z wieloma firmami przewozowymi i kurierskimi” – informuje bank. Rozwiązanie można bezpłatnie testować przez pół miesiąca. Później w najbardziej ograniczonej wersji abonament kosztuje 49 zł miesięcznie. Sprzedaż nieograniczonej liczby produktów jest możliwa w wersji za 99 zł. Najwyższy abonament wynosi 299 zł.
– Małe i średnie firmy oczekują od banków nie tylko odpowiednio dopasowanej oferty produktowej, ale również wsparcia w codziennym prowadzeniu biznesu. Klienci firmowi zwracają uwagę zarówno na ceny usług bankowych, jak i poziom zaawansowania technologii, jaką im oferujemy – mówi Anna Podgórska, p.o. dyrektora departamentu klientów małych i średnich przedsiębiorstw w największym polskim banku.
Zainteresowanie banków współpracą z branżą e-commerce bierze się nie tylko z chęci zdobycia nowych klientów czy sprzedawania im kredytów i zarabiania na odsetkach. Duża część branży jest przekonana, że jej przyszłość to wchodzenie również w inne segmenty działalności niż tylko finanse. – Jeśli banki same nie staną się platformami e-handlu, to umrą. Nie ma możliwości, żebyśmy nie rozwijali swojego biznesu przez współpracę z partnerami – mówił na ubiegłotygodniowej konferencji zorganizowanej przez Asseco Poland Feliks Szyszkowiak, wiceprezes Santander Bank Polska.
Małe firmy najbardziej potrzebują kapitału obrotowego
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu