BOTY. Nieludzcy mieszkańcy sieci
Otaczają nas niewidzialne istoty. Rozmawiamy z nimi, wysługujemy się nimi, ale też dajemy się im oszukiwać. Boty są już wszędzie i mogą nam szkodzić albo pomagać. Czy bycie entuzjastą rozwoju sztucznej inteligencji można pogodzić z humanizmem?
Niewiele rzeczy irytuje mnie tak bardzo jak infolinie wykorzystujące wirtualnych asystentów. „Jestem Mia, wirtualna asystentka operatora sieci…” – w tym miejscu zwykle przerywam, żądając połączenia z konsultantem. Ci wirtualni niby mówią ludzkim głosem, ale w dynamice rozmowy z nimi jest coś wyjątkowo irytującego.
Z wirtualnymi asystentami trzeba się będzie jednak oswoić. Jak prognozuje firma badawcza Gartner, w 2029 r. aż 80 proc. kontaktów z obsługą klienta będzie się odbywać bez pośrednictwa człowieka. Rynek już zdecydował. Ale nie tylko w dziedzinie obsługi klienta internet zamienia się w przestrzeń interakcji ludzi z botami. Setki tysięcy, jeśli nie miliony takich programików działają w takich obszarach jak obrót akcjami, systemy automatyzujące procesy biurowe, e-commerce, rozrywka... Nie zapominajmy też o chatbotach udających ludzi na portalach społecznościowych. Wizja rodem z filmów s.f. się ziściła: żyjemy w otoczeniu robotów, ale jako że ich jestestwo sprowadza się do niewidzialnego kodu binarnego, rzadko w pełni to dostrzegamy.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.