Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Biznes

Sytuacja GetBacku mocno się skomplikowała

22 stycznia 2019
Ten tekst przeczytasz w 4 minuty

Spełnia się czarny sen rady wierzycieli wrocławskiego windykatora. Brak inwestora przybliża widmo upadku spółki

Wczoraj ważyły się losy GetBacku. We Wrocławiu odbyło się zgromadzenie wierzycieli, którego celem było podjęcie decyzji odnośnie układu. Atmosfera była gorąca, nie brakowało nieoczekiwanych zwrotów akcji. Głosowanie układu odbyło się, ale sąd przerwał zgromadzenie do piątku, aby przeliczyć głosy.

Nastroje nie były najlepsze, bo coraz więcej wskazuje na to, że obligatariusze odzyskają niewiele z zainwestowanych pieniędzy. Ale i z powodu wycofania się dzień wcześniej jedynego inwestora, który miał kupić niemal wszystkie aktywa windykatora. Hoist nieoczekiwanie zerwał negocjacje, co zostało ogłoszone w poniedziałek. Z naszych ustaleń wynika, że mówiono o tym, iż szwedzka firma zapłaci za GetBack ponad 1 mld zł, ale nie więcej niż 1,3 mld zł.

– Informacje o tym, że to nieaktualne, zarząd GetBacku dostał już w czwartek. W tym samym momencie ruszyły rozmowy na temat zakupu części portfeli wierzytelności i są one zaawansowane. Transakcja jest do domknięcia w kilka dni – mówi nasz informator.

Hoist sam w kłopocie

Hoist poinformował w komunikacie, że mowa jest o zakupie jednej trzeciej aktywów GetBacku. To gorsza opcja dla spółki i jej wierzycieli. Dlaczego Szwedzi się wycofali na ostatniej prostej?

– Zawsze jest wiele powodów, dla których transakcje nie dochodzą do skutku. Mamy szeroki zestaw kryteriów, a jednym z nich jest wpływ przepisów – mówi DGP Julia Ehrhardt, szefowa relacji inwestorskich Hoista.

Chodzi o nowe wagi ryzyka, jakie szwedzki nadzór nałożył na Hoista w połowie grudnia ubiegłego roku. Po tych informacjach kurs spółki na giełdzie załamał się i spadał nawet o 30 proc. Co ciekawe, Hoist wpłacił 30 mln zł na poczet transakcji i GetBack mógłby przejąć te pieniądze, ale ze względu na toczące się rozmowy o zakup części portfeli wierzytelności mają one być elementem zapłaty.

Wraz z decyzją Hoista upadł wariant inwestorskiego układu z wierzycielami. Przyznał to w poniedziałek prezes GetBacku Przemysław Dąbrowski. To zaś oznacza, że zmieniła się propozycja układowa – obecnie nazywana jest wariantem operacyjnym i zakłada, że nabywcy trefnych obligacji, których jest blisko 10 tys. i zainwestowali przeszło 2 mld zł, mają odzyskać w osiem lat 25 proc. pieniędzy. Windykator będzie chciał zainwestować w nowe narzędzia do ściągania długów i prowadzić działalność operacyjną, z której będzie spłacał swoich wierzycieli.

– Spółka otworzyła rozmowy z dwoma oferentami, którzy razem z Hoistem byli zainteresowani przejęciem aktywów GetBacku. To zagraniczne podmioty, które od początku chciały nabyć tylko część portfeli. Jeden z nich dawał nawet wyższe wyceny niż Szwedzi, ale były one obwarowane dziwnymi zapisami w umowach, które trudno było GetBackowi zaakceptować – twierdzi nasz informator.

Propozycję układową ma wspierać to, że zarządowi windykatora udało się wynegocjować wstępne porozumienie z bankami w sprawie tzw. haircut, czyli umorzenia części zabezpieczonego zadłużenia. W przeciwieństwie do niezabezpieczonych obligatariuszy, to, co banki pożyczyły GetBackowi, ma 100 proc. gwarancji i będzie spłacane w pierwszej kolejności. Sześć z siedmiu banków zgodziło się w sumie spisać na straty ok. 60 mln zł.

Co ciekawe, GetBack już po tym, jak dostał informacje od Hoista, że zakup całości aktywów nie wchodzi w grę, zdecydował się upublicznić listy, jakie przewodniczący rady wierzycieli w ostatnich dwóch miesiącach wysłał do przewodniczącego Komisji Nadzoru Finansowego, premiera Mateusza Morawieckiego i prezesa PiS Jarosława Kaczyńskiego.

Apel do polityków

Ich wspólnym mianownikiem jest to, że pojawia się w nich apel o wsparcie dla poszkodowanych przez spółkę i naciśnięcie na banki kontrolowane przez Skarb Państwa, aby zwróciły część pieniędzy, które zarobiły, sprzedając GetBackowi portfele wierzytelności po rzekomo zawyżonych cenach.

Szef rady wierzycieli Radosław Barczyński w listach przekonuje, że windykator przepłacał 20–50 proc. I rysuje scenariusz, w którym spółka może upaść w ciągu najbliższych kilku miesięcy.

– W ramach trwającego przyspieszonego postępowania układowego rozważane są dwa warianty postępowania – kontynuacja działalności i próba uratowania spółki (tzw. wariant operacyjny) bądź sprzedaż jej aktywów inwestorowi. Druga opcja, zwana też wariantem inwestorskim, pozwoliłaby na zaoferowanie poszkodowanym wierzycielom wprawdzie częściowego, ale natychmiastowego zaspokojenia. Alternatywą dla wariantu inwestorskiego będzie najprawdopodobniej odsunięta w czasie upadłość spółki, do której może dojść już w pierwszej połowie 2019 r. – czytamy w liście do Jarosława Kaczyńskiego z 5 grudnia ub.r.

Dzisiaj wiadomo już, że wariant ze Szwedami upadł, a spółce nie pozostaje nic innego jak windykować portfele wierzytelności i jednocześnie szukać na nie nabywców.

– Wariant operacyjny to scenariusz bardziej ryzykowny dla istnienia GetBacku, bo w każdej chwili może wydarzyć się coś, co nie da możliwości realizacji układu. Dzisiaj jednak nie ma na horyzoncie innej drogi – twierdzi nasz informator. ©

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.