Uciec przed klątwą igrzysk. Czy gospodarze imprez sportowych mogą na nich zarobić?
W piątek rozpoczęły się XXV Zimowe Igrzyska Olimpijskie, których gospodarzami są Mediolan i Cortina d’Ampezzo. O ile można z dużym prawdopodobieństwem założyć, że przyniosą one wiele emocji i pod względem sportowym zakończą się sukcesem, o tyle niewiadomą pozostaje ich bilans gospodarczy. Historia pokazuje bowiem, że o ekonomiczny sukces igrzysk wcale nie jest łatwo.
To nie przypadek. Jak wskazuje literatura, decyzje o organizacji wielkich imprez często zapadają nie tylko z pominięciem, ale wręcz wbrew logice ekonomicznej. W pracy „The Oxford Olympics Study” autorzy z Uniwersytetu Oksfordzkiego przeanalizowali igrzyska organizowane w latach 1960–2016 i wykazali, że wszystkie przekroczyły pierwotne budżety. Skala tych przekroczeń była niebagatelna – w ujęciu realnym dla letnich igrzysk wyniosła średnio 176 proc. (mediana to 83 proc.), dla zimowych – 142 proc. (mediana to 118 proc.).
Autorzy zestawili te wyniki z danymi dla innych dużych projektów, np. w zakresie budowy dróg, mostów, kolei, tam czy projektów IT. Żaden z tych obszarów nie zbliżył się do igrzysk pod względem skali niedoszacowania kosztów. W infrastrukturze transportowej przekroczenia wynosiły średnio 20–45 proc., najwyższe, na poziomie 107 proc., były dla projektów IT.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.