Kradzież z hotelowego pokoju? Za rzeczy gości odpowiada przedsiębiorca
Pani Agnieszka wróciła z
długiego weekendu niezadowolona. Straciła aparat
fotograficzny. Ktoś jej go najzwyczajniej ukradł. A
stało się to w – zdawałoby się
– kameralnym i przytulnym hotelu. Po udanej wycieczce
odpoczywała na tarasie restauracji, popijając
kawę. Wyszła do toalety, a gdy wróciła,
aparatu już nie było. Na nic się zdały
poszukiwania. Ludzi było wielu, komplet gości. Nie
sposób kogoś podejrzewać, a
właściciel rozkłada ręce... Gdyby
ktoś zabrał aparat z pokoju, to co innego –
twierdzi. Recepcjonistka zasłania się
wywieszką, że za rzeczy pozostawione bez opieki
hotel nie odpowiada. Odpowiedzialności brać nie
chce. Czy słusznie? – zastanawia się kobieta.
– To prawda, że przy recepcji wywieszono
stosowną adnotację, to prawda, że
zostawiłam aparat na chwilę. Ale nadal wydaje mi
się to nie w porządku – skarży się
nasza czytelniczka