Homeopatia, znachorstwo czy medycyna
Mam bliźniaki. Dopóki nie
poszły do przedszkola, chowały się zdrowo.
Wraz z początkiem życia społecznego
zaczęły się kłopoty: jak nie jedno
chorowało, to drugie. Musiałam zrezygnować z
pracy, żeby zajmować się dziećmi. Lekarze
mieli tylko jedną propozycję: antybiotyk.
Doszło do tego, że stał się on niemal
składnikiem diety. Wystraszyłam się. Wtedy
koleżanka poradziła mi konsultacje u lekarki
stosującej homeopatię. Po dwóch
miesiącach – jak ręką odjął.
Odstawiliśmy antybiotyki od razu, dzieci zdrowe,
odporniejsze. Może wyrosły po prostu z czasu
chorób, a może homeopatia pomogła. Kiedy
jednak poszliśmy do pediatry na kolejny bilans, lekarka
zrugała nas, że poddajemy się szarlatanerii i
że homeopatia z medycyną nie ma nic wspólnego,
wręcz powinna być zakazana. – Nie wiem, co
mam o tym myśleć. – opowiada pani Agnieszka.
– Jaki jest jej status prawny w Polsce – pyta
czytelniczka