zostać wikingiem
Doszły mnie słuchy, że spore
grono moich czytelników to kobiety. Niezmiernie mnie to
ucieszyło. Oznacza to bowiem, że piszę o
samochodach w sposób, jakiego nie jest w stanie
zaakceptować i zrozumieć większość
mężczyzn. Nie ma tu śrubek, wałów,
zębatek, kolektorów i tłumików. A
właśnie takie drobiazgi rajcują tzw.
fanów motoryzacji. Tymczasem zdaniem kobiet wcale nie o
to chodzi. Rzecz w tym, żeby auto miało duszę
i osobowość, żeby kierowca czuł z nim
pewien rodzaj więzi, żeby nas wyrażało i
wyróżniało zarazem. Dlatego uważam,
że to kobiety powinny wybierać samochody swoim
facetom. Pozwólcie jednak drogie Panie, że w tym
miejscu udzielę Wam kilku cennych wskazówek.