Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Magazyn

Pierwsze fajne auto na szczudłach

26 czerwca 2018
Ten tekst przeczytasz w 11 minut

Piotr Adamczyk, w którym część słuchaczy radia z Torunia ciągle widzi następcę Jana Pawła II, rozbił swój papamobile - volvo S60. Wraz ze współpasażerką, Weroniką Rosati, wypadli z zakrętu na wiejskiej drodze gdzieś na Lubelszczyźnie. Adamczykowi nic się nie stało, Rosati ma coś z kostką. A to dlatego, że - jak donoszą Pudelek, "Fakt", "Super Express" i "Gość Niedzielny" - miała niezapięte pasy. Tym z was, którzy nigdy nie jechali żadnym volvo, chciałbym wyjaśnić, że poruszanie się jakimkolwiek modelem tej marki bez zapiętych pasów jest niemożliwe - samochód wydaje z siebie wówczas dźwięki porównywalne wyłącznie z wyciem psa żywcem obdzieranego ze skóry. A to dopiero początek. Bo jeżeli ten dźwięk nie będzie w stanie zmusić was do zapięcia pasa i go zignorujecie (choć to trochę tak, jakby zignorować fakt, że w sypialni wybiło wam szambo), po ok. 30 s jego natężenie wzrośnie do poziomu wywołującego krwotok z uszu. I nie da się tego ustrojstwa w żaden inny sposób uciszyć, jak tylko te pasy zapiąć. Zatem niemożliwe jest, aby Weronika miała je niezapięte. Ewentualnie jest głucha jak pień, co nie jest niemożliwe, biorąc pod uwagę sposób, w jaki wymawia swoje kwestie w filmach. Ale ja myślę, że para zaufała wszystkim nowoczesnym systemom, którymi chwali się Volvo, uwierzyli, że zahamuje samoczynnie przed każdą przeszkodą, utrzyma się automatycznie na pasie ruchu, wykryje pieszych, w związku z czym oboje podróżowali na tylnej kanapie. Możliwe też, że Piotrek chciał wykorzystać swoje kontakty i powierzył kierowanie autem Duchowi Świętemu.

A teraz na poważnie - wszystkie te systemy wspomagające kierowcę w prowadzeniu auta i mające chronić jego i innych uczestników drogi przed wypadkami przynoszą więcej szkody niż pożytku. Jestem pewien, że ich upowszechnienie w niedalekiej przyszłości doprowadzi do ogromnej liczby katastrof na drogach. Jechałem ostatnio nową skodą octavią, w której było więcej kamer niż w studiu TVN24. Jedna z nich obserwowała linie na drodze, wysyłała sygnał o ich położeniu do procesora, który to analizował, i przekazywała informacje do układu kierowniczego. W efekcie auto samo potrafiło pokonywać zakręty na autostradzie. Fajne? Niekoniecznie. Gdy trzymałem kierownicę, miałem wrażenie, że jakaś zewnętrzna siła wie lepiej niż ja, ile centymetrów od białej linii mają być prawe koła. Nie mogło to być 40 cm ani 35 cm, ani 20 cm. Musiało to być ustalone przez Skodę 31,5 cm. Koniec, kropka. "No więc skoro wie lepiej, to niech sama jedzie" - pomyślałem i puściłem kierownicę. Dziesięć sekund później systemowi przypomniało się, że nadeszła pora na lunch, i się wyłączył, informując mnie o tym jedynie wyświetleniem skromnego, lakonicznego komunikatu na komputerze pokładowym. Panowie z Czech, idźcie po nauki do Volvo. Lepiej, żeby ludziom krwawiły uszy niż wszystkie części ciała, po tym jak wbiją się octavią w filar wiaduktu.

Później prowadziłem lexusa IS, który potrafi sam hamować, gdy przed jego maską pojawia się przeszkoda. Jest to fajne, gdy za kierownicą lubicie sobie uciąć drzemkę albo macie pięć lat i najzwyczajniej w świecie nie widzicie, co dzieje się przed samochodem. Ale jeżeli dobrze jeździcie i wiecie, że przed manewrem wyprzedzania na dwukierunkowej drodze należy zachować większy odstęp, a następnie odpowiednio wcześ-niej i dynamicznie zacząć przyspieszać, to lexus IS może się okazać dla was zabójczy. A jeżeli nie dla was, to dla tego, który jedzie za wami. Wiem to, bo przeprowadzałem taki manewr, gdy kamera, procesor i hamulce w "isie" przeanalizowały sytuację w ciągu 0,000001 s, doszły do wniosku, że mi się nie uda i w ciągu kolejnych 0,0000001 s z 90 km/h zrobiły 0 km/h. Wyobraźcie sobie, w jakim stresie później uciekałem przed facetem z golfa, który jechał za mną. Na szczęście daleko nie ujechał, bo z uszkodzonej chłodnicy szybko wyciekł mu płyn.

Najgorsze jednak w takich wspomagaczach jest to, że wyłączają w kierowcach czujność i spowalniają ich reakcje. A nie ma nic gorszego niż leniwy, pozbawiony refleksu osobnik jadący 140 km/h po autostradzie. Prędzej czy później stanie się źródłem tragedii. Dlatego nie dajcie się namówić na żadne tego typu ustrojstwo, gdy będziecie kupowali nowe auto. Szczególnie gdy będzie to bmw X3. Elektronika tylko zabije frajdę z jazdy, jaką gwarantuje ten samochód. Staniecie się niewolnikami procesorów i kabli zamiast szczęściarzami czerpiącymi pełnymi garściami radość z jazdy. Szczerze mówiąc, wyposażenie X3 w system awaryjnego hamowania, aktywny tempomat i asystenta pasa ruchu jest porównywalne z nabyciem roweru do downhillu i dołożeniem mu dwóch kółek po bokach, aby był stabilniejszy i "bezpieczniejszy".

Po tym jak się przejechałem X3, doszedłem do wniosku, że się starzeję - jeszcze niedawno na samą myśl o tym, że mam przetestować SUV-a, czyli nic innego jak otyłe kombi na szczudłach, dostawałem wysypki. Tymczasem w bmw urzekło mnie zawieszenie i układ kierowniczy dające pełne poczucie tego, co dzieje się z przednimi kołami. Trzylitrowy 313-konny diesel i 8-stopniowy automat dają efekt w postaci 5,8 s do setki, a mimo to realne spalanie w mieście nie przekracza 8,5 l oleju napędowego. Bardzo dynamiczna jazda autostradą - 9-10 l. A to wszystko w SUV-ie ważącym prawie dwie tony, do którego łatwo się wsiada, który jest praktyczny, pojemny, komfortowy i ma opinię auta dla mamusiek w średnim wieku.

Jeżeli oczekujecie od samochodu głównie tego, że będzie użyteczny, bezpieczny i da gwarancję, że zimą wyjedziecie z każdej zaspy, ale przy tym wszystkim chcielibyście czasami pokazać miejsce w szeregu gówniarzom w autach spod znaku GTI, to X3 35d jest idealnym wyborem. Jest lepsze niż większe i droższe X5, a już na pewno mniej pretensjonalne. Naprawdę trudno zaleźć mi alternatywę dla tego samochodu. I jestem pewien, że gdyby Adamczyk prowadził X3, a nie S60, to nawet nie zauważyłby, że Rosati siedzi na fotelu pasażera. Tak pochłonięty byłby jazdą.

@RY1@i02/2013/188/i02.2013.188.000001800.803.jpg@RY2@

bmw X3 35d

@RY1@i02/2013/188/i02.2013.188.000001800.804.jpg@RY2@

Łukasz Bąk zastępca kierownika działu życie gospodarcze kraj

Łukasz Bąk

zastępca kierownika działu życie gospodarcze kraj

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.