Pierwsze fajne auto na szczudłach
Piotr Adamczyk, w którym część słuchaczy radia z Torunia ciągle widzi następcę Jana Pawła II, rozbił swój papamobile - volvo S60. Wraz ze współpasażerką, Weroniką Rosati, wypadli z zakrętu na wiejskiej drodze gdzieś na Lubelszczyźnie. Adamczykowi nic się nie stało, Rosati ma coś z kostką. A to dlatego, że - jak donoszą Pudelek, "Fakt", "Super Express" i "Gość Niedzielny" - miała niezapięte pasy. Tym z was, którzy nigdy nie jechali żadnym volvo, chciałbym wyjaśnić, że poruszanie się jakimkolwiek modelem tej marki bez zapiętych pasów jest niemożliwe - samochód wydaje z siebie wówczas dźwięki porównywalne wyłącznie z wyciem psa żywcem obdzieranego ze skóry. A to dopiero początek. Bo jeżeli ten dźwięk nie będzie w stanie zmusić was do zapięcia pasa i go zignorujecie (choć to trochę tak, jakby zignorować fakt, że w sypialni wybiło wam szambo), po ok. 30 s jego natężenie wzrośnie do poziomu wywołującego krwotok z uszu. I nie da się tego ustrojstwa w żaden inny sposób uciszyć, jak tylko te pasy zapiąć. Zatem niemożliwe jest, aby Weronika miała je niezapięte. Ewentualnie jest głucha jak pień, co nie jest niemożliwe, biorąc pod uwagę sposób, w jaki wymawia swoje kwestie w filmach. Ale ja myślę, że para zaufała wszystkim nowoczesnym systemom, którymi chwali się Volvo, uwierzyli, że zahamuje samoczynnie przed każdą przeszkodą, utrzyma się automatycznie na pasie ruchu, wykryje pieszych, w związku z czym oboje podróżowali na tylnej kanapie. Możliwe też, że Piotrek chciał wykorzystać swoje kontakty i powierzył kierowanie autem Duchowi Świętemu.
Skorzystaj z promocyjnej subskrypcji
już od 9,90 zł za pierwszy miesiąc.
Zyskaj dostęp do treści.
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Skorzystaj z promocyjnej subskrypcji
już od 9,90 zł za pierwszy miesiąc.
Zyskaj dostęp do treści.
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.