Pomóżmy małym
To miał być cios dla Szczecina,
Poznania czy Wrocławia. Nie tyle dla samych miast, ile
dla ich lotnisk. Wielki, nowoczesny port zafundował
sobie Berlin. Lotnisko im. Willego Brandta miało na
masową skalę przyciągać polskich
pasażerów. Miało, ale nie przyciąga,
gdyż nie działa. Co więcej, niespecjalnie
wiadomo, kiedy ruszy - za kilka bądź nawet
kilkanaście miesięcy. Sam nowiutki port lotniczy co
prawda stoi, lecz skala niedoróbek uniemożliwia
jego uruchomienie. Niemiecka prasa pastwi się nad tym,
jak to w psującej się windzie utknął sam
burmistrz Berlina, poziom zabezpieczeń
przeciwpożarowych woła o pomstę do nieba, a
stanowisk odpraw pasażerów wybudowano tak
mało, że kompletnie zakorkowały się
już podczas prób przeprowadzonych z udziałem
ochotników.