Cynizm Europy uderza w nas
Sebastian Vettel z Red Bulla pierwszy. Kimi Raikkonen drugi, Romain Grosjean - trzeci. Dwaj ostatni z Lotusa. Zwycięstwo Niemca było pierwsze w tym sezonie, i po jego wcześniejszych słabszych wynikach można powiedzieć: nareszcie! No i klęska McLarena. Lewis Hamilton ósmy, były mistrz świata Jenson Button nie dojechał do mety, zaliczając awarię na przedostatnim okrążeniu.
Tak wyglądały emocje podczas niedawnego wyścigu F1 w Bahrajnie. Temu się powiodło, tamten zawiódł. Zwykłe zawody. Ale czy rzeczywiście? Mówimy o Grand Prix Bahrajnu, kraju, w którym trwają ostre starcia polityczne, gdzie demonstranci już kilkanaście miesięcy temu wyszli na ulice, a zamieszki zostały przez władze brutalnie stłumione. Jednak, jak widać, zawody się odbyły, choć nie brakowało wątpliwości, czy wyścigowa karuzela powinna pchać się tam, gdzie sytuacja polityczna jest co najmniej wątpliwa. Wątpliwości pozostały w cieniu i w ocenie komentatorów sportowych z całego świata pieniądze zwyciężyły. Bahrajn wypłacił się organizatorom zawodów F1, przelał naprawdę spory haracz zawodnikom czy zespołom. A ci wobec tak dużych pieniędzy nie byli w stanie odmówić.
Skorzystaj z promocyjnej subskrypcji
już od 9,90 zł za pierwszy miesiąc.
Zyskaj dostęp do treści.
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Skorzystaj z promocyjnej subskrypcji
już od 9,90 zł za pierwszy miesiąc.
Zyskaj dostęp do treści.
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.