Największy bailout w historii naszych finansów [OPINIA]
Nie mogę oprzeć się wrażeniu, że
ekonomiści są trochę jak stonki i biedronki. Gdy stworzenia te są młode,
w postaci larwalnej, trudno poznać, które stanie się którym owadem,
choć jedne są pożyteczne, a drugie niekoniecznie. Ostatecznie lud może
zadeptać biedronki, choć są one pożyteczne. A stonki? Cóż, gorzej, jeśli
w ogóle nie próbujemy im przeciwdziałać.