Lewestam: To zawsze musi być zamach [OPINIA]
Słup telefoniczny na mnie
pędził. Próbowałem zjechać mu z
drogi, ale nie zdążyłem, i uderzył w
przód mojego auta” – to podobno fragment
zeznania pewnego kierowcy spisanego niegdyś przez
policję w San Francisco. Wyobraźcie sobie
policjanta, który sporządzał ten raport
– na pewno zadrżała mu notująca
dłoń. Niewykluczone, że po chwili wahania
zapytał: Ale zaraz, proszę pana, jak to
możliwe, żeby słup? Tak sam z siebie?
Żeby... pędził? Proszę wybaczyć,
naprawdę nie chcę być obcesowy, ale czy nie
bardziej prawdopodobne jest, że... zwyczajnie sam
pan się w niego władował?