Solska: Fabryki nie zapłacą nam więcej
Z dużym zniecierpliwieniem wypatrujemy
objawów końca kryzysu. Problem w tym, że
nie jesteśmy zgodni co do tego, jakie zjawiska ten
koniec obwieszczą. Gdyby trzymać się starych
miar, czyli wskaźników produktu krajowego brutto,
to w Polsce właściwie kryzysu nie było.
Co najwyżej – spowolnienie. Tak uważają
politycy, zwłaszcza rządzący. Ale do
społeczeństwa PKB już nie przemawia,
a określenie „zielona wyspa” doprowadza
do furii. Ludzie patrzą inaczej – czy przybywa
miejsc pracy, czy rosną płace, jednym słowem
– czy żyje nam się lepiej. Na te pytania
trudno jednak odpowiedzieć twierdząco.