Łukaszenka szykuje wojsko. Pozwala Rosjanom na bardzo wiele
Alaksandr Łukaszenka zapowiedział stworzenie sił obronnych liczących łącznie z przeszkolonymi rezerwistami nawet 500 tys. ludzi. Taka deklaracja padła w trakcie podsumowania największego w historii kraju przeglądu gotowości bojowej armii, który trwał od połowy stycznia. Białoruski przywódca zapowiedział, że kraj „przygotowuje się do wojny” i musi być gotowy do odpowiedzi „na wszelkie agresywne działania”.
– Łukaszenka ogłosił rezerwę mobilizacyjną składającą się z 289 tys. żołnierzy, obronę terytorialną liczącą do 150 tys., a samą armię ma zwiększyć do 85 tys. Połowa powinna przejść na kontrakty. Często mówi też o ataku grup dywersyjnych – mówi DGP Paweł Łatuszka, przewodniczący białoruskiego Narodowego Zarządu Antykryzysowego.
Zaostrzenie wojskowej retoryki Łukaszenki zbiegło się z ujawnieniem informacji, że na terenie Białorusi powstają rosyjskie stacje przekaźnikowe, służące do koordynowania dronowych ataków na teren zachodniej Ukrainy. O zniszczeniu czterech takich obiektów poinformował pod koniec marca prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski. Białoruś miała jednak rozpocząć ich odbudowę. W ocenie gen. Romana Polki, byłego szefa BBN, takie stacje „są uzasadnionym celem ataku”. ©℗ Czytaj więcej
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.