Ułaskawienie za pół królestwa
170 mln Amerykanów straciło w sobotę późnym wieczorem dostęp do aplikacji TikTok. Zablokowała go sama spółka – chodziło o to, by zdążyć, zanim zaczną to robić władze USA. W niedzielę w życie wchodził bowiem akt zwany potocznie „sell or ban”, który zmuszał TikToka do zawieszenia operacji w Stanach, o ile nie zostanie on sprzedany rodzimemu kapitałowi.
Po jednodniowej przerwie TikTok wraca na smartfony użytkowników w USA. W zamian Trump chce 50 proc. udziałów dla Amerykanów. Musk – otwarcia chińskiego rynku dla X
Wyłączenie nie trwało jednak długo – Donald Trump jeszcze jako prezydent elekt zapowiedział, że w poniedziałek wyda dekret, który wstrzyma wykonanie nakazu na 60 lub 90 dni (do zamknięcia tego wydania DGP takiego aktu jeszcze nie było – red.). Jest jednak haczyk – według zapowiedzi Trumpa połowa TikToka i tak ma zostać sprzedana Amerykańskim firmom.
Przejąć. Tylko jak?
Kwestia blokady TikToka jest na agendzie amerykańskiej administracji od pięciu lat. W 2020 r., w czasie swojej pierwszej kadencji, chciał wyrugować go z infosfery Donald Trump. Trzy lata później skarżył się na swojej platformie Truth Social, że pomysł zablokowali demokraci. Administracja Bidena po czasie poszła jednak po tej samej linii – w kwietniu ub.r. Kongres przyjął, popieraną przez obie strony, ustawę o ochronie Amerykanów przed aplikacjami kontrolowanymi przez zagranicznych przeciwników. Jako „przeciwników” amerykańskie prawo uznaje obecnie Chiny, Rosję, Iran i Koreę Północną.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.