Zwolennicy Bakijewa nie uznają nowych władz
Stronnicy odsuniętego od władzy prezydenta Kirgistanu Kurmanbeka Bakijewa wdarli się w sobotę do biura władz regionalnych w Dżalalabadzie.
Świadkowie informują, że grupa około 500 mężczyzn zebrała się pod budynkiem administracji, domagając się powrotu Bakijewa, który wyjechał z Kirgistanu.
Wcześniej rosyjski prezydent Dmitrij Miedwiediew ostrzegał przed możliwością wybuchu w Kirgistanie wojny domowej między zwolennikami Bakijewa a dążącą do przejęcia pełni władzy w kraju opozycją.
Według radia w Dżalabadzie zwolennicy Bakijewa pobili w sobotę zajmującego się sprawami wewnętrznymi w tymczasowym rządzie Bołotbeka Szernijazowa, który przyjechał do miasta, by kierować akcją zatrzymania brata prezydenta Bakijewa - Żanybeka.
Kurmanbek Bakijew opuścił przed kilku dniami kraj i wyleciał do Kazachstanu, złożywszy przed odlotem pisemną rezygnację ze stanowiska. W sobotę pojawiły się sprzeczne doniesienia o miejscu jego pobytu. Według części doniesień miał on polecieć do Mińska, czemu zaprzeczyły władze Białorusi.
Rząd tymczasowy Kirgistanu z Rozą Otunbajewą na czele utrzymuje, że wszystkie części kraju są pod jego kontrolą, lecz sobotnie zajścia w Dżalalabadzie oznaczają, jak pisze Reuters, że napięcie wciąż się utrzymuje w Kirgistanie.
mwp, pap, reuters, lenta.ru, newsru.com
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu